Warto posłuchać

Sevenstring.pl newsletter

Bądź na bieżąco!

TEST Voodoo Lab - Sparkle Drive

19 listopad 2008 dodany przez Sinner

Marka Voodoo Lab, będąca częścią Digital Music Corp., istniała na długo przed rozpoczęciem mody i bumu na butikowe efekty analogowe. Josh Fiden, założyciel DMC, już od połowy lat 80 konstruował elementy systemów MIDI dla muzyków, jego Ground Control (aktualna wersja Ground Control Pro), nad wyraz często bywa mózgiem i standardem na podłogach wielu muzyków z top listy.

Początek lat 90 dla Fiden’a to era produkcji efektów kompaktowych, udoskonalonych o lepsze podzespoły, często wzbogacone o wyjątkowe funkcje klony znanych i często wymarłych klasyków gitarowej historii. Produkty Voodoo Lab pomimo przystępnej ceny (w porównaniu do wielu innych producentów butikowych efektów), zachowują wysoki standard i brzmienie, wielokrotnie doceniane w testach w prasie fachowej. Dziś, przy okazji testu Sparkle Drive przyjdzie nam to zweryfikować.

[title] Wnętrzności Sparkle Drive, jak we wszystkich efektach kompaktowych Voodoo Lab, upchane są w odlewaną z duraluminium obudowę o standardzie wymiarowym BB ( w zaokrągleniu do systemu metrycznego 120mm/95mm/35mm), pokryta na czarny mat najprawdopodobniej techniką malowania proszkowego, dodatkowo cześć wierzchnia efektu, poza zielono-czerwonym tandemem kolorystycznym opisującym siec gniazd, opis funkcji gałek kontroli i godło producenta, wraz z nazwą modelu, zawiera naniesiony lakierem z połyskiem ornament w kształcie nieregularnych, nieco przypadkowych "ciapek", swoją kubaturą przypominają one plamy z przecukrzonej herbaty na kuchennym blacie. Subiektywnie, urok zewnętrzny Sparkle Drive oceniam, jako negocjowalny, jedni docenią za minimalizm, inni skarcą za prostotę, następni z kolei będą mieli to w dupie i chwała im za to, bo nie tutaj należy doszukiwać się rzeczowości. Dopełnieniem całości jest siec gniazd - wejściowe i wyjściowe, gniazdo zasilacza sieciowego (standard Boss'owski 5.5x2,1mm, 9VDC minus w centrum), Brak precyzyjnych informacji na temat energożerności SD, w FAQ na stronie Voodoo Lab wyczytałem, że żaden z efektów z serii nie pobiera więcej niż 50mA, co jest niejako standardowym wynikiem, klasyczny TS808, na którym notabene w dużym stopniu bazuje Sparkle Drive (plus wyjątkowy ficzer, o którym w dalszej części testu), pobiera niecałe 40mA. Ponadto przełącznik typu HD - true bypass z sygnalizacją stanu za pomocą czerwonej diody LED (5mm średnicy), oraz rząd czterech czarnych gałek w jednej linii odpowiedzialnych za pilotaż naszego ciapkowatego jumbo jeta! Na pochwałę zasługuje umiejscowienie gniazd przelotowych i zasilacza na czołowej części efektu, dzięki czemu możemy zaoszczędzić sporo miejsca na pedalboardzie.

[title] Dostęp do baterii uzyskamy odkręcając cztery śrubki od spodu efektu i zdejmując spodnią osłonę wyłożoną syntetyczną pianką zabezpieczającą efekt przed ślizganiem sie po podłożu, skrywającą czerwonawe PCB z układem sieci rezystorów, kondensatorów, opampów i innych komponentów typowych dla konstrukcji w pełni analogowych efektów kompaktowych, które wprawiają każdego onanistę i maniaka tego typu konstrukcji w jakże owocowe migotanie przedsionków! Luty wyglądają starannie i schludnie, wszystkie przestrzenie poza ścieżkami są wypełnione ekranem, który pełni dodatkową rolę filtrująco-eliminującą dla potencjalnych brumów i innych niechcianych artefaktów w naszym patchu sygnałowym, co jedynie wspomaga, jak sam producent deklaruje zastosowanie audiofilskich komponentów, wśród których należy wyróżnić metalizowane rezystory, równie wysokiej próby poliestrowe kondensatory, oraz "mojo chip", podwójny wzmacniacz operacyjny i zarazem klasyk gatunku JRC4558D.

[title] Nie miałem możności przyjrzenia się osobiście stronie PCB z komponentami dla weryfikacji, musiałoby się to wiązać z deinstalacją potencjometrów i gniazd, a to za dużo roboty dla takiego stetryczałego osła jak ja, oraz ryzyko problemów przyszłego nabywcy z uzyskaniem ewentualnego supportu gwarancyjnego. Udało mi sie dostrzec za to śliczny tantalowy kondensator będący częścią true bypassu (przetestowane, pomimo zastosowanie przełącznika DPDT, zamiast typowego dla efektów z grupy "Bootick" 3PDT jest to true bypass, prawdopodobnie układ "Millenium" lub podobny). Domniemam, że owy kondensator odpowiedzialny jest za eliminacje trzasków i pierdolnięć tak często okazałych i efektownych przy tradycyjnych układach z true bypass'em, zaiście Sparkle Drive załącza relatywnie cicho.

[title] Wspomniałem, we wcześniejszej części tekstu, że Sparke Drive w dużej mierze bazuje na kontynuacji rozwiązań zastosowanym w klasyce gatunku, jaką jest TS808, w samej rzeczy producent w załączonym manualu odwołuje się do inspiracji tym efektem, co w zasadzie nie dziwi, inspiracje klasykami gatunku zwłaszcza w segmencie efektów "bootikowych" jest chlebem powszednim nie od dziś, zresztą nie tylko w polu efektów overdrive, doskonały i znany przykład kompresorów, patrz droga od klasyka Dynacomp MXR'a, poprzez Ross, który jest zmodyfikowaną wersja Dynacompa, po finisz, jakim jest Saffron Squeez Wayne Huge, który nawiasem mówiąc uzyskuje astronomiczne ceny na rynkach wtórnych, każdy z tych efektów jest w istocie ikoną, pomimo podobnego układu ścieżek płytki drukowanej, różnią sie zasadniczo brzmieniem i w efekcie ceną, z czego pierwowzór niekoniecznie pociągnie nas po kieszeni najdotkliwiej. Większość efektów overdrive w większym stopniu (100% klony), lub mniejszym - klony z nowymi funkcjami, jak dodatkowy boost, innej wartości komponenty, dodatkowe podzespoły, lub zwyczajnie tej samej wartości, aczkolwiek wyższej próby, czy inne (diody LED, silikonowe, shortky'ego, tranzystory germanowe, MOSFET, w układzie niesymetrycznym, z przełącznikiem ze standardowego symetrycznego, w niesymetryczny), pole do popisu dla modyfikacji zwłaszcza popularnego Tube Screamera jest przeolbrzymie. Coś, co czyni Sparkle Drive wyjątkowym na tym polu jest kontrola Clean. Polega to na tym, że standardowy łopatologiczny układ korekcji SD (V-T-D) nie różni się od tego, do którego przywykliśmy przy starym dobrym TS, natomiast bonusowa gałka Clean działa niejako jak blender sekcji drive z czystym, nieobrobionym korekcją sygnałem gitary. W pozycji zerowej gałki Clean, Sparkle Drive zachowuje się jak typowy overdrive, natomiast przy płynnym rozkręcaniu do przesterowanego sygnału wmiksowany zostaje sygnał czysty, aż do całkowitego "wyczyszczenia" i tutaj należy zaznaczyć, że gałki drive i tone, mają wpływ jedynie na działanie przesterowanej transzy sygnału, po całkowitym wyczyszczeniu gałką Clean tracą swoją właściwość, na 100% parametru Clean wpływ ma jedynie gałka głośności dając potężny boost, który bez trudu wysteruje przód każdego lampiaka. Fade in czystego sygnału słychać i wyraźnie czuć dość wcześnie, już przy 1/3 zakresu udział czystego sygnału względem wysterowanego jest dość wyraźny, każde dalsze posunięcie gałki Clean to coraz wyraźniejszy udział czystego boost'u w brzmieniu. [title]
Przyznam, że z efektem tego typu miałem do czynienia po raz pierwszy w życiu, pomimo wielkiej pasji, jaką są dla mnie efekty kompaktowe i uwagi, jaką im poświęcam, nie spotkałem się z innymi tworami tego typu i przyznam, że zachodzę w głowę, dlaczego?

Zabawa z tym efektem jest przednia, higainowcom nie zrobi on dużej różnicy, powiem wprost, że ten efekt w smiercmetalowych aplikacjach, to marnotrawstwo! Jasne, spełnia funkcję wzorowo, w jednym pudełku doskonały, niskoszumowy overdrive z clean boosterem o dużym zasięgu, ale to, co przez te kilkanaście dni czyniło ze mnie szczęśliwego człowieka, to popychanie brytyjczyka ledwo łapiącego breakup neckowym przetwornikiem mojego Music Mana przy udziale Sparke Drive - tone na 11 o'clock, drive na 3/4 zakresu z miksem Clean tak na 1/4 do 1/2, polecam dynamiczne zabiegi kostką! 100% clean boost przecudownie ratuje drop sygnału w środkowej pozycji przełącznika w mojej gitarze, niweluje straty w poziomie sygnału split'owanych HB. Nic również nie stoi na przeszkodzie by użyć SD jako bufor dla pasywnej pętli naszego wzmacniacza, lub na przedzie łańcucha w linii przed wzmacniaczem, gdzie długość kabla jest sprawą krytyczną, aczkolwiek to również niemal świętokradztwo, to doskonały i wyjątkowy, dzięki swojemu niecodziennemu wyposażeniu overdrive, o tym nie należy zapominać!

[title] Sama barwa przesterowania bardzo wyraźnie przypomina w charakterze Tube Screamera, gałka tonów pracuje w szerokim spektrum dajac nam dostęp zarówno do ciemnych, stonowanych barw, jak i szklistych, szpilowatych drive’ów. Nawet przy maksymalnie skręconym do zera parametrze driver, nadal wyczuwamy wyraźnie przesterek, trochę szkoda, tym bardziej, że gałka tone nie ingeruje w kształt barwy skrajnym położeniu gały clean. Innymi słowy, boostu czystego, buforowanego sygnału, nie da się w żaden sposób kształtować tonalnie. Dla jednych wada, dla innych zaleta, tym bardziej, że paramet clean w skrajnej pozycji jest bardzo transparentny.


Założeniem edycji Sparkle Drive było stworzyć wysokiej klasy klona TS808 z dodatkowym ficzerem, dającym namiastkę obcowania z dwoma wzmacniaczami i dowolnego miksowania ich czystego i przesterowanego sygnału. Daje to bardzo fajne i niecodzienne efekty, muzycy znajdą w nim utraconą selektywność, głownie w setupach higain, a dodatkowe wyposażenie stanowi wrota do wprost owocowych eksperymentów.

[title]

Autor tekstu w imieniu serwisu dziękuje Firmie Muzycznej  dystrybutorowi między innymi marki Voodoo Lab za dostarczenie sprzętu do testów