Warto posłuchać

Sevenstring.pl newsletter

Bądź na bieżąco!

Test Schecter C-7 Blackjack + Seymour Duncan Blackouts 7

11 marzec 2009 dodany przez domas

Wdech...

Przedmiotem mojego testu będzie gitara siedmiostrunowa (niemożliwe...) ze stajni Schectera. Jest to marka słabo rozpowszechniona na polskim rynku gitarowym, ciężko dostępna w sklepach. Dystrybutor w swojej ofercie nie szaleje wachlarzem możliwości w doborze modelu z katalogu producenta. Dzięki Bogu istnieje coś takiego jak eBay ;)

Zgodnie z tytułem, postaram się jak najobiektywniej przedstawić posiadany przeze mnie egzemplarz: C-7 Blackjack ze zmienionymi pickupami na Seymour Duncan Blackouts.

Ciut historii

Schecter Guitar Research (bo tak brzmi pełna nazwa firmy) powstała w 1976 w Van Nuys w stanie California w kraju zwanym USA. David Schecter założył wtedy niewielką pracownię lutniczą, zajmował się naprawą i serwisowaniem gitar. Wytwarzał ręcznie elementy gitar, jak chociażby gryfy, korpusy, mniejsze akcesoria. W swojej ofercie miał wszystkie potrzebne części aby złożyć gitarę. Dopiero w 1979 Schecter wypuścił pierwszy, kompletny instrument. Od tego czasu oferował wysokiej jakości, bardzo drogie gitary, na których grali m.in. Pete Townshend (The Who), Mark Knopfler (Dire Straits), Yngwie Malmsteen (endorser Schectera).

W 1983 teksański inwestor wykupił firmę i przeniósł do Texasu. Reputacja firmy znacząco spadła

[title] W 1987 Hisatake Shibuya (właściciel Music Institute, wyższej szkoły muzycznej w Hollywood oraz ESP Guitars) odkupił firmę i przeniósł do Californii. Pod kierownictwem Japończyka Schecter powrócił do customowych korzeni, powoli odbudowywał reputację. W 1995 prezesem Schectera został Michael Ciravolo. Nowy prezes wprowadził do oferty nowe, odbiegające od dotychczasowych kopii fendera modele: Avenger, Hellcat i Tempest. W tym czasie endorserami zostali Robert DeLeo (Stone Temple Pilots), Jay Noel Yuenger i Sean Yseult (White Zombie). Micheal Ciravolo, aby zyskać zainteresowanie młodych, nowoczesnych muzyków, w 1997 roku zaczął szukać fabryki, gdzie firma mogłaby masowo produkować gitary i zarazem trzymała wysoki poziom produktów. Wybór padł na Incheon w Korei Południowej-gitary były tam produkowane, następnie wysyłane do USA, gdzie były ustawiane. W 1998 Schecter wypuścił na rynek gitary Diamond Series-pierwsze gitary seryjne w przystępnej cenie.

1999 rok, ważna dla nas data, do Diamond Series zostaje włączona pierwsza siódemka: A-7 Avenger oraz powstaje model C-1(tylko jeden krok do C-7 ;)).

Obecnie Schecter Guitar Research zajmuje się masową produkcją Diamond Series oraz kontynuuje budowę drogich, ręcznie robionych, customowych gitar.

Fakty

[title] Specyfikacja fabrycznie nowej gitary:

  • siedem strun
  • skala 26,5”
  • konstrukcja Set-Neck, Ultra Acces
  • korpus wykonany z mahoniu
  • klonowy, trzyczęściowy  gryf
  • palisandrowa podstrunnica
  • 24 progi X-jumbo
  • stały mostek TOM TonePros
  • pasywna elektronika Seymour Duncan, Sh1 przy szyjce, Sh4 przy mostku, 5-pozycyjny przełącznik, rozłączane cewki
  • jedna gałka głośności, jedna gałka tonu
  • klucze Grover
  • wykończenie Gloss Black, kremowy binding multi-ply, osprzęt Black Chrome, markery kropki
  • gitara wykonana w Korei

W moim egzemplarzu standardowe pickupy zostały wymienione (dziękuję, purple_h;)) na aktywny set Seymour Duncan Blackouts Phase 1- prawie w rozmiarze pasywnych przetworników SD, DiMarzio.

Wykonanie

[title] Gitara jest wykonana całkiem dobrze, stroi na progach, gryf trzyma się prosto, bez problemu można skorygować menzurę, jednak posiada drobne „niedoróbki” kosmetyczne: tuleje przechodzące przez korpus nie są idealnie nabite (to ponoć standard w Schecterach, trzymałem w rękach dwa modele i w obu występował ten sam problem z tulejami), binding korpusu brzydko się ucina w okolicach gryfu, zdarzają się na nim maluteńkie czarne kropki. Są to jednak niedociągnięcia, które przyciągają bardziej kurz niż jakikolwiek wzrok, gdyż są praktycznie niewidoczne dla ludzkiego oka. :-)

Wrażenia manualne

[title] Gitara ma bardzo specyficzny gryf, jednym podchodzi, innym nie. Jest dosyć gruby, pewnie trzyma się go w ręce. Nie ma większych problemów z dostępem do wyższych pozycji, szyjka jest odpowiednio wyprofilowana, aby to ułatwić. Korpus ma wycięcie z tyłu na brzuszek, więc nic się nie wbija, natomiast z przodu jest profilowany, więc nie ma obawy o trwałe odkształcenia ręki, która swobodnie może poruszać się po strukturze instrumentu.

Brzmienie

Najtrudniejsza część... i trochę bardzo subiektywna...

[title] Gitara już sama z siebie dosyć głośno gra z dechy oraz całkiem długo wybrzmiewa. Poprzednio, na pasywnej elektronice, czyste brzmienie w każdej pozycji przełącznika było śpiewne, bardzo przyjemne dla ucha, powiedziałbym, że „okrągłe”. Na przesterze na solo grała świetnie zarówno na przystawce mostkowej i gryfowej, nie „jechała siarką po uszach”. Na rytmach brzmienie było gruboziarniste, gruzowate, bardzo dużo dołu... niestety trochę mulącego-to był powód zmiany przystawek. 

Po zmianie przystawek brzmienie się diametralnie zmieniło. Na czystym kanale na przystawce przy gryfie gra klarownie, dynamicznie, sygnał jest mocny, ale dźwięk nie przesterowywuje. Dźwięk już nie jest taki „okrągły”, jest więcej górki, mniej dołu. Olbrzymią zmianę słychać i czuć na kanale przesterowanym, zwłaszcza na rytmach-w połączeniu z dobrym, mocnym zestawem head+kolumna tworzy zestaw do burzenia wieżowców. Jest selektywna, czuć moc pod palcami. Na solo brzmi całkiem dobrze, lecz daje ciut więcej nieprzyjemnej górki w porównaniu z poprzednim setem pickupów. Jest ona znośna, aczkolwiek na minus.

Wymiana pickupów

[title] Jak wspomniałem wyżej Seymour Duncan Blackouts Phase 1 są prawie w rozmiarze pasywnych pickupów. Tu pojawia się problem. Aktywne SD są ciut większe niż pasywne SD czy DiMarzio mimo, że producent zapewnia, iż pasują jako zamienniki. Bez powiększania otworów w gitarze się nie obeszło. W mojej opinii jest to jedna z dwóch wad przystawek. Druga natomiast to brak metalowych elementów w nóżkach pickupów. Nóżki w całości wykonane są z mało wytrzymałego tworzywa sztucznego, łatwo jest zepsuć w nich „gwint” i wtedy ratunkiem są grubsze śrubki montażowe.

Wideo!

[title] Na próbie, kiedy reszta zespołu rozkładała sprzęty, udało mi się nagrać mały filmik ;)

Zestaw, na którym gram to oczywiście testowana gitara już na BO, wzmacniacz Bash Sidewinder Triple MK4+ z małymi modami, TC Electronic G-Major, kolumny Orange PPC412 oraz NoisyBox 212Pro na Eminence Legend V12. Enjoy!

 

Wydech...

Reasumując, Schecter C-7 Blackjack jest gitarą wartą uwagi, polecenia, kupienia, a na pewno chociaż ogrania. Sprawdzi się w wielu gatunkach muzyki, lecz nie tam, gdzie żeby uczcić Mrocznego Pana trzeba grać ultra szybko i brzmieć mega selektywnie. Ktoś może zapytać: "Jaki jest wobec tego sens kupowania gitary, która w swojej istocie nie brzmi tak selektywnie jak inne modele tej klasy?"... Na to pytanie trzeba sobie odpowiedzieć samemu po wzięciu do ręki tego wiosła. Uwierzcie mi - nie będziecie czekać długo na odpowiedź...

[title] [title] [title]

 Skomentuj na
forum