Warto posłuchać

Sevenstring.pl newsletter

Bądź na bieżąco!

Test mikrofonu Groove Tubes GT 60

19 sierpień 2008 dodany przez Pattini

Rynek techniki muzycznej jest bardzo specyficznym rynkiem – jak gąbka chłonie wszelkie nowości technologiczne, żeby wspomnieć jedynie rewolucję technologii cyfrowej wciąż zaskakującą nas swoimi nowymi zastosowaniami, z drugiej jednak strony z niespotykanym na innych polach przywiązaniem trwa przy technologiach niemal już starożytnych :) Jednym z takich kultowych archaizmów jest fetysz bliski sercu każdego gitarzysty i sporej części realizatorów – zastosowanie w torze sygnałowym lamp elektronowych.

Technologia, która dwadzieścia lat temu wydawała się tracić na znaczeniu w związku z szerokim zastosowaniem tranzystorów, dziś nie tylko ma się dobrze, ale wręcz przeżywa swoją drugą młodość po części dzięki wszechobecnej modzie na sprzęt „vintage” a po części dzięki łączeniu jej z tym, co w technologii najświeższe. Jednym z liderów zastosowania lamp jest zdecydowanie amerykańska firma Groove Tubes – gigant „butikowej” produkcji muzycznej, dziecko gitarzysty i innowatora Aspena Pittmana. W szerokiej ofercie firmy znajdują się sławne wzmacniacze gitarowe Soul-o, pół-legendarne już Fat-Fingery, a także cała masa sprzętu studyjnego, w tym szeroka paleta lampowych mikrofonów instrumentalnych i wokalowych. Obiektem dzisiejszego testu będzie jeden z przedstawicieli tej rodziny – lampowy mikrofon pojemnościowy GT 60.

Co w pudle piszczy czyli rozpakowujemy prezent

[title] Mikrofon otrzymujemy w estetycznym kartonie, służącym jednocześnie za walizeczkę i ulotkę reklamową :). Po otwarciu pudełka możemy docenić troskę producenta o komfort naszej pracy. W komplecie, poza zabezpieczonym elegancką skrzynką transportową mikrofonem, znajdują się:

  • dwa typy mocowania na statyw – elastyczny kosz oraz „sztywne” mocowanie (użyteczne gdy zachodzi potrzeba zebrania dźwięku z bardzo małej odległości);
  • zestaw zapasowych gumek do kosza;
  • zasilacz mikrofonu w postaci diabelnie ciężkiej czarnej skrzyneczki zaopatrzonej w siedmiopinowe wejście i trzypinowe wyjście XLR, włącznik oraz diodę stanu pracy;
  • kabel sieciowy;
  • kabel z wtykami XLR (dość specyficzny bo 7-mio pinowy) o imponującej długości 7,6 m;
  • książeczka będąca przewodnikiem nie tylko po mikrofonach i torach sygnałowych producenta ale także zawierająca sporą dawkę przydatnej teorii i technikaliów.

Szkoda że książeczka jest w języku angielskim bo stanowi naprawdę dobre źródło informacji.

Rzeczy ważne i skomplikowane czyli co siedzi pod kopułką?

[title] Już od pierwszej chwili mikrofon wzbudza zaufanie solidnym wykonaniem oraz poważną wagą (0,68 kg) – proponuję zastosować do omawianego mikrofonu statyw gwarantujący stabilność). Obudowa mikrofonu wykonana jest ze srebrnego chromowanego metalu (dobrze leży w ręce w czasie montażu – raczej się nie wyśliźnie) i skrywa w sobie miedzianą kapsułę z pokrytą warstwą złota mylarową membraną oraz układ przedwzmocnienia. Sercem pracującego w klasie A preampu jest lampa GT6205-M. Na obudowie znajdują się włączniki tłumika oraz filtru górnoprzepustowego, o których szerzej za chwilę.
GT 60 to mikrofon o charakterystyce jednokierunkowej – kardioidalnej. Deklarowane przez producenta pasmo przenoszenia zawiera się między 20Hz a 20kHz. Parametr czułości GT 60 to 25mV/Pa. Jest to duży atut, ponieważ przy nagrywaniu bądź nagłaśnianiu bardzo cichych źródeł dźwięku, sygnał nie będzie potrzebował dużego wzmocnienia lub nie będzie potrzebował go wcale, w związku z tym, unikniemy szumów dodawanych przez każde kolejne urządzenie wzmacniające w torze. Przy rejestrowaniu skrajnie głośnych dźwięków wykorzystać można, wspominany wcześniej, wbudowany tłumik redukujący czułość o 10dB.

W związku z powyższym, nasuwa się pytanie, jak głośny dźwięk jesteśmy w stanie zarejestrować bez zniekształceń omawianym mikrofonem? Na to pytanie pozwoli odpowiedzieć nam parametr SPL (Sound Pressure Level) kształtujący się na poziomie od 130 do 140dB. Dla ułatwienia podam, że ogólnie przyjętą normą studyjną jest 130 – 145dB.

[title] Następną rzeczą interesującą nas jest poziom szumu własnego, jaki można zarejestrować przy ciśnieniu akustycznym 0dB. Norma zawiera się w przedziale 7dB-25dB, w przypadku GT 60 poziom ten wynosi 23dB.
Dynamika mikrofonu jest równie ważnym parametrem. Określa on odległość między najgłośniejszym dźwiękiem przeniesionym bez zniekształceń (SPL) a dźwiękiem najcichszym (szumem własnym). Dla GT 60 jest to wartość 117dB = 140dB – 23dB

Na korpusie znajduje się jeszcze jedna, jakże przydatna rzecz. Jest to przełącznik aktywujący filtr górnoprzepustowy. Zastosowanie tego filtru bezpośrednio w mikrofonie pozwala uniknąć konieczności stosowania zewnętrznego układu. W praktyce filtr obcina częstotliwości poniżej 75Hz, czyli np. wibracje podłogi lub statywu.

Na co dybie w wielorybie czubek nosa Eskimosa, czyli testy polowe...

Spodziewałam się brzmienia ciepłego i nie zawiodłam się ani odrobinę. Charakterystyka liniowa ukazuje obraz GT 60 jako mikrofon „jasny”, góra jest otwarta ale nie świszcząca. Wokale nagrane na tym mikrofonie są bliskie, ciepłe, ale nie zmulone. Sybilanty są rejestrowane w sposób wyraźny, lecz nie przesadny – nie ma problemów jeśli chodzi o rejestrowanie poprawnej dykcji (jeśli tylko ktoś nie będzie chciał nagrywać z nową sztuczną szczęką – wtedy de-esser rozkręcony na maksa ;).
Wpinając mikrofon bezpośrednio do karty dźwiękowej (ESI MAYA44) nagrałam ścieżkę wokalu charakteryzującą się ciepłem – wykorzystałam efekt zbliżeniowy. Za pomocą filtru górnoprzepustowego pozbyłam się zbędnych częstotliwości, w które mój głos z natury nie obfituje.

Zarejestrowany materiał bez problemu „wskoczył” we właściwe, wcześniej upatrzone miejsce w miksie. W efekcie zachwyciłam się sama sobą …echm znaczy sprzętem powierzonym mi na testy :D W drugiej opcji, mikrofon wpięłam w lampowy preamp mikrofonowy SPL Model One, którego możliwościami i funkcjami zajmiemy się w następnym odcinku serialu testowego.

Wykorzystałam możliwości edycji sygnału na poziomie rejestrowania tzn. użyłam wbudowanego de-essera, który spisał się bardzo dobrze przy nagrywaniu wielu ścieżek z tym samym tekstem, gdzie normalnie sybilanty są poprzez parokrotne nałożenie na siebie nienaturalnie wyeksponowane. Wypróbowałam również edycję barwy, podbiłam w nieznacznym stopniu częstotliwość 160Hz co pozwoliło dodatkowo ocieplić brzmienie mojego głosu. Szept, który nagrałam stał się przez to mówiony jakby prosto w ucho. Miks zyskał klimat intymności, więc nie sądzę abym miała odwagę się nim pochwalić ;). O ile pod względem wygody pracy i brzmienia urządzenia współpracowały lepiej niż dobrze, o tyle pojawił się niestety zgrzyt w postaci znacznie zwiększonej ilości szumów.

[title]  Mikrofon ten bardzo dobrze sprawdza się także przy rejestrowaniu instrumentów. W czasie testów użyłam go do nagrania ścieżek gitary akustycznej oraz „zdjęcia” dźwięku ze wzmacniacza gitarowego. W obu przypadkach uzyskałam bardzo dobry efekt, szczególnie w przypadku akustyka oraz czystych barw gitary elektrycznej. Mimo tego, że dźwięk uzyskiwany był bardzo „bliski” i realistyczny to zdecydowanie uszlachetniony. Gitara akustyczna użyta do testów charakteryzuje się suchym i jasnym brzmieniem, z którego ciężko uzyskać dobrą podkładową ścieżkę. Dźwięk zebrany za pomocą GT 60 był zdecydowanie bardziej nasycony środkiem, pełniejszy i dobrze wpasowujący się w miks.

GT 60 nie spisuje się jednak najlepiej w przypadku rejestrowania partii ciężkich przesterowanych gitar – w tym wypadku wpływ mikrofonu szkodzi agresywności brzmienia i odbiera wymaganej dynamiki.

A na końcu będzie płacz i zgrzytanie zębów czyli podsumowanie

Mikrofon GT 60 jest bez wątpienia mikrofonem do zastosowań jak najbardziej profesjonalnych. Jego użytkowanie gwarantuje w nagrywanych ścieżkach obecność fajnego „dołu” i wyraźnej, nieprzejaskrawionej „góry”. Warto zauważyć także fakt, że w grupie poważnych, lampowych mikrofonów GT 60 jest dość tanią pozycją. Jeśli miałabym rozpatrywać sens zakupu tego mikrofonu do pracy w warunkach domowych, to uważam, że jest to jak najbardziej celowe – jedynym mikrofonem, jakiego będziesz potrzebował poza tym jednym jest bardziej „rockowy” mikrofon do nagrywania pitolącego w kącie faceta. Jednocześnie komfort pracy i jej efekty przerastają o kilka klas stosowanie „pośledniejszych” mikrofonów.

Jeśli chodzi o moje odczucia związane z użytkowaniem GT 60, to powiem tylko tyle, że będę bardzo tęsknić za tym mikrofonem, gdy przyjdzie mi go odesłać.
Myślę, że będzie strzałem w dziesiątkę dla osób poszukujących brzmień o świetnej jakości za rozsądną cenę. Polecam z czystym sumieniem.

Dziękuję całej ekipie Music Toolz za nieocenioną pomoc w testowaniu sprzętu.