Warto posłuchać

Sevenstring.pl newsletter

Bądź na bieżąco!

Test Lace Drop & Gain's

25 maj 2009 dodany przez Leon

Drodzy zgromadzeni tłumnie miłośnicy rzeźniczych pickupów – zgodnie z obietnicą daną zbyt dawno temu i stanowczo zbyt pochopnie któremuś z forumowiczów, trylogii testowej część finalna. Zapisano bowiem w Księdze, że gdy Wielka Trójca się wypełni, nastąpi przestraszliwe dudnienie i łomot jakoby Niebo na głowy nasze lada chwila zwalić się miało. A że Księga nie zwykła się mylić w takich sprawach, zapraszam na test ostatniego setu pickupów w tym cyklu – Lace Drop & Gain’s.

Firma Lace nie jest specjalnie znana z produkcji humbuckerów. Większości przeciętnych gitarzystów, kojarzy się pewnie głównie z flagową serią singli Noiseless, montowanych m. in. w Fenderach Custom Shop. Niemniej jednak, firma ma w swojej ofercie także kilka różnych humbuckerów, wykorzystujących technologię Sensor. Kiedy przeglądałem ofertę polskiego dystrybutora taki set pickupów wydał mi się rękawicą rzuconą w twarz firmie EMG. Czyt. Musiałem je ograć :)

[title] Pickupy dostajemy wraz z zestawem śrub i sprężyn mocujących oraz gadżetami promocyjnymi w postaci płyty mini CD z ofertą firmy i naklejki. Prawdopodobnie bez tych dwóch goodies set nie nadawałby się do użytku, a jakość brzmienia spadłaby drastycznie, wolę więc o nich wspomnieć. Same pickupy nie prezentują się specjalnie okazale. Wykonanie nasuwa na myśl jedno słowo – „tanio”. Takie wrażenie sprawia przede wszystkim nieestetycznie zalana puszka (widać odciski wtryskarki, czy co tam tą puszkę wypełnia), i średnio precyzyjnie wykonane logo Lace na przedzie pickupa. Szczerze mówiąc pierwsze face-to-face z tymi przetwornikami mnie lekko zniechęciło.

[title] Co by nie mówić, to jednak pickup ma cieszyć brzmieniem, nie wyglądem. Pędem więc udałem się do zaprzyjaźnionego lutnika, celem wymiany całej elektroniki na odpowiadającą bardziej setowi pasywów. A właśnie... Bo wspominałem już, że w całej tej trójce (Numery 1 i 2 to, przypominam, EMG 81/85 oraz Merlin Eclipse Bridge/Neck), D&G’s są rodzynkiem jeśli chodzi o działanie? Jeśli nie to mówię to teraz – Drop & Gain’s są przetwornikami w 100% pasywnymi.

Pora więc chyba wytłumaczyć co ten set robi w towarzystwie aktywów. Otóż… Robi całkiem spore zamieszanie. Bowiem D&G’s są kolejnym w przeciągu dwóch miesięcy zestawem przystawek które wyprzedziły w moich uszach EMG, bijąc je na ich własnym terenie na większości pól. Po raz kolejny wykorzystałem dokładnie te same ustawienia pieca i tą samą lokalizację mikrofonu co przy teście poprzednich setów.

[title] Co rzuca się w uszy, to ładnie dobrane pasmo przetwornika gryfowego – bardzo mało typowego dla pozostałych konkurentów dudniącego dołu. Sygnał jest zwarty i bardzo „rytmiczny” w charakterze. Z mostkowym pickupem jest trochę gorzej bowiem gra on wyraźnie górą (co dość w tej pozycji naturalne), jednak moc przystawki sprawia, że dość szybko pojawia się siarzące, piaszczyste brzmienie. Przy zachowaniu umiaru da się jednak osiągnąć także mocne i dynamiczne barwy, świetnie przebijające się przez miks. Druga rzecz która wpadła mi w ucho to ilość gainu wylewająca się z głośnika – zarówno EMG, jak i Eclipse są zdecydowanie mniej temperamentne.

Ceną którą wysoko outputowe pasywne przystawki płacą za potężny sygnał jest niestety zawsze brzmienie. Sprawa oczywiście subiektywna, jednak nigdy nie podobało mi się brzmienie pickupów pokroju DiMarzio X2N. Sound rodem ze składu makulatury (dwie tony kartonu spadające na głowę), płaskie i bez wyrazu. D&G’s „mają inaczej” – brzmienie czyste nie jest może powalającym na kolana standardem produkcyjnym, ale podoba mi się. Ma wyrazistość, kontur, jest czytelne i bardzo klarowne. Barwy przesterowane mają dla mnie za dużo mocy w porównaniu do dynamiki (tutaj lepiej wypadały wg. mnie Eclispe), jednak i tak tej ostatniej mają znacznie więcej od EMG. Co jakoś kompletnie mnie nie dziwi.

laceclean.mp3

lacehigain1.mp3

lacehigain2.mp3

[title] Ostatnią rzeczą o której warto rzec słów parę, jest poziom szumów. Teoretycznie ten set powinien być najgłośniejszy z całej bandy. Jednak dzięki zastosowaniu tych samych technologii co przy produkcji singli Noiseless, poziom szumów jest jedynie niewiele wyższy (biorę tutaj poprawkę na fakt, że mój instrument, jako wiosło od stuleci używane z aktywną elektroniką, nie ma praktycznie żadnego ekranowania i stąd gros szumów w testowanym układzie).

Na zakończenie cyklu, wypadałoby przygotować wielkie podsumowanie, bezlitośnie wyśmiać przegranego, obsypać laurami najlepszy set i tym podobne mecyje. To oznaczałoby jednak stawianie się na pozycji rzecznika rodzaju ludzkiego ;) A przynajmniej tej części która lubi generować dużo hałasu i nazywać go muzyką. Tak dalece posunięta odpowiedzialność w żadnym wypadku mi się nie uśmiecha więc sobie odpuszczę.

Jednak jakieś podsumowanie być musi, więc będzie takie: gdyby w czasie stanu wojennego ZSRR spuścił na Olsztyn atombombkę, nie powstała firma Merlin Pickups i Eclipsy, to zapewne wybrałbym Lace zamiast EMG. Bo paradoksalnie „materiał odniesienia” dla pozostałych przetworników, wypadł w moich uszach najsłabiej. W kategorii rzucania rękawicy Drop & Gain’s wygrały. Jednak obyło się bez rzucania bombami, i Eclipse pozostają moim wyborem osobistym i prywatnym całkowicie.

A tak zupełnie poza zawodami, Lace Drop &Gain’s są po prostu bardzo dobrymi przetwornikami. Jeśli szukasz porządnych, mocnych pickupów do grania rocka lub metalu – warto sprawdzić czy Twoich wymagań nie spełnią dwie czarne puszeczki ze złotym logo Lace.

Za udostępnienie przetworników do testu dziękujemy polskiemu dystrybutorowi - Firmie Muzycznej.