Warto posłuchać

Sevenstring.pl newsletter

Bądź na bieżąco!

Test gitary Blackat Tiger 8X

15 wrzesień 2012 dodany przez Leon

Do zbioru grupowych testów sprzętu (spokój zboczeńcy!) które pojawiły się na wirtualnych łamach naszego portalu, dołączamy kolejny. Czyli mamy już dwa... Tym razem wespół w zespół by żądz moc móc zmóc połączyliśmy siły Lorda Niskości czyli Yonego oraz najpodlejszego moderatora w historii moderacji - mnie. A co wymagało takiego nakładu sił i środków? Ano moi kochani czytacze, rzecz bardzo specjalna. Poznajcie BlackataTiger 8X.

[title] Oczywiście typowe dla mnie zadęcie w pierwszym akapicie to totalna ściema. Prawda jest taka, że od momentu, kiedy dowiedzieliśmy się o planach stworzenia Blackatów straszliwie chcieliśmy położyć na jakimś łapę. Gdy pojawiła się taka możliwość, stwierdziliśmy, że jeśli każdy nie dostanie gitary na chwilę to skończy się rozlewem krwi. I tym sposobem Tajgerek po spędzeniu jakiegoś czasu u Yonego, wyruszył w epicką podróż na Śląsk.

Aby nie stracić nic z jedynego w swoim rodzaju flowu naszego Ojca Redaktora, pozwalam sobie wyróżnić jego kawałki kursywą. Skoro już postękałem, to lecimy z tym koksem.

MACHOŃ MÓLI!

[title] Chciałoby się rzec: no i co? Można? Można. Znam kilka pracowni lutniczych i kilka firm, które z mniejszym lub większym powodzeniem wprowadzają na rynek modele gitar 8-strunowych. Tym większa radość, że mamy kolejną i to do tego rodzimą.


BUDOWA

[title] Dość popularną rodziną modeli gitar są superstraty, nawiązujące do jakże doskonale znanych nam wszystkim stratocasterów(cóż za światła uwaga Sherlocku). W naszym instrumencie producent wymyślił sobie konstrukcję supertele. I nie mogę odmówić tej koncepcji specyficznego uroku. Ja natomiast w momencie w którym zobaczyłem concept art serii musiałem czyścić zbroję. Jako zdeklarowany fan telecasterów piałem z radości. Dodatkowo jest tu kilka rozwiązań, które wyszły spod ręki kogoś z wiedzą wynikającą z grania na gitarze, a nie konstruktorską. Jak choćby genialny moim zdaniem patent ze zmiennym radiusem gryfu. To sprawia, że instrument jest nieprawdopodobnie wręcz wygodny i to niezależnie od tego, czy gramy na nim siedząc przy biurku czy wisi gdzieś w okolicy kolan (+1, profil gryfu jest najwygodniejszy z jakim spotkałem się kiedykolwiek w ośmiostrunowym lotniskowcu). Poza tym, instrument nie jest wytaniony na osprzęcie. Blokowane klucze i mostek Hipshota (z cyklu "mała rzecz a cieszy" - Hipshot fabrycznie podszlifowuje klucze montowane w Blackatach, tak aby zmieściły się w nich GRUBE struny), progi jumbo, pickup Bare Knuckle – wszystko to sprawia, że mamy do czynienia z ekskluzywnym wyrobem, a nie pomysłem na zarobienie największej ilości kasy jak najmniejszymi nakładami.

[title] Od siebie dodam, że dzięki uprzejmości twórcy Blackatów, mieliśmy okazję ograć znacznie więcej instrumentów spod znaku pazurzastej łapy. Były wśród nich zarówno szóstki, jak i siódemki oraz ósemki. To, co Yony napisał powyżej, odnosi się do KAŻDEGO Blackata. Powtarzalność jakości, topowy osprzęt, obłędna ergonomia. Tak właśnie buduje się renomę. Co ujęło mnie szczególnie, to maniakalna wręcz dbałość o detale. Począwszy od świetnie zaprojektowanej główki (śmiejcie się, ale to jest element który najczęściej burzy urodę designerskich instrumentów), przez użycie gałek potencjometrów Hipshot O-Ring (świetna kontrola trakcji gwarantowana;)), a skończywszy na bardzo praktycznej kwestii jaką jest ekranowanie gitary. W było nie było, seryjnym instrumencie dostajemy układ elektryczny, który ma bardzo niewielki szum własny. Nieważne jak bardzo rozkręcaliśmy gain czy jak wiele efektów modulacyjnych wpinałem za wiosło. Zawsze był to najmniej szumiący układ w okolicy.

Test gitary Blackat Tiger 8XJeśli coś mnie uwiera to to, że gitary są za ładne. Zbyt czyste, zbyt idealne. Ja tam lubię jak moja gitara wygląda jakby ją ktoś woził za samochodem przez dwa lata. Brakuje mi w ofercie wykończenia "zdemolowane drzwi, przez 80 lat malowane grubymi warstwami olejnej". Ale ja podobno dziwny jestem...

 I jeszcze jedno. Mostek jest najwygodniejszym hardtailem jakiego miałem pod ręką. Żadnych ostrych krawędzi, wystających śrub i innego tałatajstwa które po paru godzinach grania wyrzyna w dłoni dziurę do żywego mięsa.

DŹWIĘK

Rzecz osobiście dla mnie najważniejsza – brzmienie. Nie każdemu może się podobać Aftermath. W pierwszej chwili mamy wrażenie, że ktoś zapiął nam w linię cry baby, którego nie można wyłączyć. Dopiero po chwili dociera to, jak szerokim pasmem gra ten instrument. W mojej, prywatnej opinii jedynie struny są ciut za cienkie i w miejsce 0.74 raczej wolałbym coś koło 0.90, zwłaszcza przy 27,1“ skali.

[title] Mnie osobiście brzmienie podeszło bardzo. Bardzo bardzo nawet. Jako koleś nie znający się na tych wszystkich przesterach czerpałem dziką radochę z, wspomnianego już, szerokiego pasma, w połączeniu z delayem albo dwoma i odrobinką phasera. I tak, cały czas mówimy tu o gitarze do łojenia, czarnej jak przestrzeń w której nikt nie usłyszy twojego krzyku i wyposażonej w jednego humbackera. Jeśli chodzi o naciągi, to do standardowego stroju moim skromnym zdaniem jest ok. Ale co ja wiem o użytkowaniu lin holowniczych do generowania hałasu?

[title] Na koniec mała refleksja. W moim konkretnym przypadku, ósemka to trochę za dużo. Do tego co gram idealna byłaby barytonowa szóstka (ok, 30" barytonowa szóstka), ale mimo wszystko, kiedy przyszło mi odsyłać Tigera do Warszawy, przez łeb przegalopowała podstępna myśl, że może by jednak się skusić, sprzedać nerkę i paru członków rodziny i kupić Blackata? I skoro już poruszamy temat ceny, wszystkim kręcącym nosem na wydatek niebagatelnej kwoty, mogę powiedzieć jedno - nie będziecie żałować ani jednej złotówki. Za instrument tej klasy, wykonany w dowolnie wybranej pracowni lutniczej na zachód lub północ od naszych granic trzeba wypluć "odrobinę" więcej.

Przygotowując się do tego testu mieliśmy trochę pietra. Baliśmy się oskarżeń o stronniczość, koloryzowanie i ogólne wspieranie kumpla z forum. Dlatego do gitary tej podeszliśmy z odpalonymi wszystkimi poziomami czujności i złośliwości. I nic. Naprawdę nie było się do czego przyczepić. Jeśli Blackaty trafiają w Twoje gusta estetyczne, to najprawdopodobniej przypasują Ci także w innych kwestiach. Howgh, tako rzekłem.

Za dostarczenie instrumentu do testów dziękujemy firmie Blackat Guitars

Skomentuj tekst na forum.