Warto posłuchać

Sevenstring.pl newsletter

Bądź na bieżąco!

MG Vintage 30

27 marzec 2009 dodany przez Budzan

Firma Pana Marka Gierszewskiego,  Mg Amplification, jest dobrze znana muzykom zorientowanym w temacie sprzętu gitarowego. Historia firmy wygląda podobnie jak większości producentów sprzętów przeznaczonych do gitary. Pan Marek początkowo budował wzmacniacze wyłącznie na własne potrzeby, z czasem jednak wzmacniaczami zaczęli  interesować się również inni muzycy, co doprowadziło do powstania firmy zajmującej się ręczną produkcją wzmacniaczy  – MG Amplification. W ofercie firmy możemy znaleźć całą gamę wzmacniaczy lampowych przeznaczonych zarówno do gitary jak i do basu. Pan Marek zajmuje się również konstruowaniem kolumn. Siedziba firmy znajduje się w Gdyni, gdzie możemy spotkać się z Panem Markiem  i omówić szczegóły składanego przez nas zamówienia, albowiem do każdego wzmacniacza dostępny jest również szereg modyfikacji, lub zostawić nasz wzmacniacz w celach serwisowych.

Zanim zacznę opisywać wzmacniacz i to jak do mnie trafił chciałbym zaznaczyć, iż w momencie pisania tego testu jestem szczęśliwym posiadaczem  wzmacniacza od ponad pół roku, więc tzw „efekt wow” mam już za sobą.

Second hand head

[title] Każdy szarpidrut ma przynajmniej kilka razy w roku potrzebę dokonania roszady sprzętowej, nawet jeśli jest zadowolony ze swojego sprzętu i takowa nie jest mu w ogóle do szczęścia potrzebna. Po prostu roszada musi się dokonać i koniec. Tak było w moim przypadku. Szybko wyzbyłem się starego wzmacniacza i rozpocząłem łowy po serwisie aukcyjnym allegro. Z cieniutkim portfelem swoją uwagę skupiałem raczej na combach, chciałem po prostu coś lampowego, na 1 głośniku. Jednak podczas przeglądania ofert na allegro znajomy wysłał mi link do wzmacniacza wyprodukowanego przez trójmiejską manufakturę. Marka MG nie była mi obca. Niejednokrotnie rozważałem zakup jednego z  produkowanych tam wzmacniaczy. Zawsze jednak odstraszał mnie dość długi czas oczekiwania na realizację zamówienia. Kiedy dostałem link, nie miałem wątpliwości - to jest okazja stworzona dla mnie. Dwa dni później byłem szczęśliwym posiadaczem heada MG Vintage 30 custom.

Pierwsze wrażenie

Całą drogę do Gdańska (bo tam znajdował się wzmak) męczyło mnie pytanie „jak to brzmi?”. Pierwsze zasłyszane dźwięki rozwiały wszelkie wątpliwości dosadnie odpowiadając na moje pytanie. Wzmacniacz brzmiał ( i brzmi nadal będąc ścisłym) po prostu pięknie. Nie było wątpliwości, ten head wraca do domu wraz ze mną.

Konstrukcja

[title] Konstrukcja i obsługa wzmacniacza na pierwszy rzut oka może wydawać się skomplikowana, jednak po kilkudniowym obyciu się z headem wszystko odbywa się bez większych problemów. W wersji podstawowej wzmacniacz dysponuje dwoma niezależnymi od siebie kanałami tj, clean  i drive (oba z możliwością boostu), pętlą efektów z regulowaną głośnością na tylnim panelu wzmacniacza. Do tego dochodzi przełącznik redukcji mocy (Pentroda/Trioda) oraz switch Modern/Vintage. Ponadto Pan Marek oferuje całą gamę bajerów-rowerów które możemy dodatkowo zainstalować w naszym wzmacniaczu za pewną opłatą. Miałem to szczęście, iż trafił mi się niemalże wypicowany na maksa model. Tj, w moim wzmacniaczu znalazła się dodatkowo lampa prostownicza, przełącznik od kondensatorów, a na footswitchu obok zmiany kanałów i  boostu kanału przesterowanego znalazł się bypass pętli efektów.

Całość oparta jest o 5 lamp 12AX7WA (Sovtek)  i 2 lampki  5881.

[title]

Na przednim panelu znajduje się całkiem pokaźna liczba gałek. Każdy z kanałów posiada osobną regulację dla – Gain, Bass, Midle, Treble, Master Volume. Do tego dochodzą przełączniki: dla kanału czystego Crunch, oraz dla przesterowanego Boost. Dodatkowo możemy zauważyć wspólną dla obu kanałów regulację presence, oraz Master Volume całego wzmacniacza.

Z tyłu znajdziemy przełącznik od impedancji kolumny, gdzie do wyboru mamy 3 opcje: 4-8-16 ohm, przełącznik Pentoda/Trioda, odpowiedzialny za redukcję mocy wzmacniacza, Przełącznik od siatek na kondensatorach, przełącznik Modern/Vintage, pętle efektów oraz potencjometry służące do regulacji sygnału pętli efektów.

No dobra, ale jak to brzmi?!

[title] Kanał czysty wzmacniacza MG Vintage jest naprawdę czysty. Charakterystyka brzmienia typowa dla pieców fendera. W połączeniu ze stratocasterem wzmacniacz odzywa się bardzo ciepłą i śpiewną barwą. Regulując gain, lub przy użyciu przełącznika Crunch na kanale czystym uzyskujemy łagodny, przyjemny dla ucha crunch, a nawet lekki drive. Muszę przyznać, że osobiście mam spore wymagania jeśli chodzi o czyste brzmienie wzmacniacza. Head ten urzekł mnie od razu.   Po zmianie pozycji przełącznika z tyłu wzmacniacza na pozycję „Vintage” kanał czysty do złudzenia przypomina brzmienie gitarzysty zespołu Red Hot Chili Peppers, Johna Frusciante na płycie Stadium Arcadium. Kiedy grałem z podłączonym stratocasterem do wzmacniacza miałem wrażenie jakbym odbywał podróż w czasie o jakieś 20-30 lat wstecz. Tego nie da się opisać. Tego trzeba posłuchać!

Przełączając kanał na przesterowany do naszych uszu dobiega typowo marshallowski sound. Tak jak kanał czysty budził skojarzenia z piecami fendera, tak tutaj nie mam wątpliwości, iż Pan Marek bazował na jednej z wielu produkcji Jima Marshalla, moim zdaniem wzorował się na wzmacniaczu plexi, dodając mu jeszcze więcej gainu. Przy zastosowaniu opcji boost z głośników powoli zaczyna się  sypać gruz. Nie jest to może wzmacniacz typowo higainowy, jednak trzeba przyznać, że przesteru ma sporo. Kanał przesterowany odzywa się górnym pasmem, przez co otrzymujemy charakterystyczną, przyjemną siareczkę. Przy przełączniku załączonym na pozycję „Modern” osiągamy naprawdę współczesne brzmienie, przy odpowiedniej gałkologii brzmienie przypomina mi zespół Linkin Park. Jeśli chodzi o pozycję „Vintage”, podobnie jak w przypadku kanału czystego, odbywamy podróż w czasie. Tym razem brzmienie przypomina to jakiego używa Angus Young. Kiedy zagrałem sobie na porządnej głośności „Back To Black” poczułem zbawczą moc, która nakazywała mi bym kupił Gibsona Sg i podobnie jak Angus symulował porażenie prądem. 

Opcje dodatkowe

[title] Head posiada milardy przełączników, które odpowiednio wpływają na charakterystykę brzmienia. Ich działanie opisałem wyżej. Jednak oprócz tego w moim wzmacniaczu został zainstalowany bypass pętli efektów (jest to opcja dodatkowa) załączany z footswitcha. Szczerze mówiąc, w momencie kiedy czytałem opis załączony do aukcji na allegro nie przywiązywałem do tego specjalnej uwagi, dzisiaj natomiast uważam, że jest to naprawdę dobry wynalazek. Dzięki niemu możemy stosować różne efekty bez obaw iż będą nam podbarwiać brzmienie, nawet kiedy je wyłączamy (np. G-major ma spore tendencje do podbarwiania brzmienia). 

Dla mnie ma to sporą wartość, gdyż tak naprawdę na scenie mogę koło siebie położyć tylko footswitch. Nie muszę ciągnąć kilometrów kabla od delaya, czy innych efektów modulacyjnych, które teraz znalazły swoje miejsce na headzie, przez co rozkładanie gratów przed koncertem też się skróciło. Jeśli ktoś nie korzysta z efektów, bądź woli je wpinać liniowo, może wykorzystać potencjometry od głośności pętli i zrobić dodatkowy boost głośności.

Bardzo przydatną i coraz częściej stosowaną opcją we wzmacniaczach lampowych jest przełącznik mocy. W przypadku MG mamy do czynienia ze switchem Pentoda/Trioda, który pozwala na zredukowanie mocy o połowę. W moim przypadku z 30 wat na 15, no i oczywiście na odwrót. Dzięki temu stało się możliwe rozkręcenie wzmaka na całą rurę na próbach bez obaw o zagłuszenie pozostałych członków zespołu. Prawdę mówiąc brakuje mi trochę redukcji jeszcze o pół z 15 wat, co umożliwiłoby w miarę sensowne granie w domu, ale nie można mieć wszystkiego :)

Twarda sztuka

Wzmacniacz nie ma ze mną lekkiego żywota. Niejednokrotnie zapomniałem się i zdarzyło mi się włączyć wzmacniacz bez podłączonej kolumny, bądź nie przestrzegałem higieny korzystania ze wzmacniacza lampowego. Niejednokrotnie był narażony na spore wahania temperatury, bądź długie stanie na mrozie w bagażniku samochodu. Miesiąc temu head przeszedł solidny przegląd u Pana Marka, który wykazał, iż wzmacniacz gra i działa niezmiennie od czasu kiedy wyjechał z manufaktury.

Koniec z superlatywami

[title] Tak jest. Przyszła pora by opisać  wady  tego potwora :) Technicznie konstrukcji nie można nic zarzucić, wszystko gra jak należy, szumy własne są na właściwym poziomie, zmiana kanałów itp odbywa się bez zarzutów. Jedyną sprawą która potrafi pochłonąć sporo czasu jest regulacja poziomu głośności pętli efektów. Początkowo okiełznanie tego cuda zajmowała mi trochę czasu, jednak po kilku dniach użytkowania doszedłem do wprawy na tyle iż nie sprawia to większych problemów. Więcej uwagi chciałbym poświęcić  oprawie wizualnej. Po pierwsze, chasis jaki posiada mój wzmacniacz jest  nieczytelny, zwłaszcza dla kogoś kto pierwszy raz ma styczność z tym headem. Brak wyraźnego opisu gdzie jest jaki kanał potrafi początkowo utrudniać życie. Z tego co widziałem, obecnie MG zmienił opis na panelu na bardzo czytelny i przyjazny dla użytkownika. Natomiast, pietą achillesową jest obicie tego wzmacniacza – skaj. Wprawdzie poprzedni właściciel nie wywoził wzmacniacza zbyt często z domu, jednak na szczycie heada odbarwiły się gumowe nóżki efektu który na nim leżał. Każde przytarcie przy transporcie od razu widać. Skaj jest miękkim materiałem, który  moim zdaniem, nie nadaje się na wykończenie wzmacniaczy. 

Podsumowanie

Muszę przyznać, iż nie wierzyłem do tej pory w naprawdę uniwersalne wzmacniacze, jednak wzmacniacz MG Vintage odmienił mój światopogląd. Nie jest to może wzmacniacz na którym zagramy każdy rodzaj muzyki, jednak uważam, iż paleta brzmień jaką sobą reprezentuje jest naprawdę spora. 

Po ponad pół roku użytkowania wzmacniacza śmiem twierdzić, iż jest to najbardziej udany zakup jakiego w życiu dokonałem. Za wzmacniacz zapłaciłem 1000 zł z drugiej ręki, co biorąc pod uwagę możliwości i brzmienie tego cuda jest naprawdę śmieszną sumą. Za 1 klocka otrzymujemy praktycznie niezniszczalny wzmacniacz o bardzo szerokim wachlarzu brzmień.

To co odstraszało mnie przed zakupem wzmacniacza od Pana Marka, to długi czas oczekiwania i kupowanie praktycznie w ciemno, gdyż w warsztacie nie ma żadnych gotowych modeli do ogrania. Teraz już wiem, że każdą z konstrukcji ze znakiem MG można brać bez ogrywania. Jako ciekawostkę dodam, iż znajomy, zawodowy muzyk, po ograniu mojej głowy od razu zdecydował się by zamówić wzmacniacz MG Vintage. 

Skomentuj na forum

   [title]  [title]