Warto posłuchać

Sevenstring.pl newsletter

Bądź na bieżąco!

Fulltone FB2, RTO oraz OCD v1.4 - Test przeglądowy

18 luty 2009 dodany przez Sinner

Obiektem dzisiejszego testu będą trzy propozycje z katalogu kalifornijskiego Fulltone'a, reprezentujące mniejsze efekty z grupy overdrive. Każdy z efektów, których test właśnie czytasz stanowi kolejne segmenty w hierarchii przesterów. Bez zbędnego bicia piany, zapraszam do lektury.

Fat-Boost2 to jest następcą znanego od kilku lat szarego dopalacza, w odróżnieniu od starszego brata, którego to zastąpił w katalogu Fulltone w 2008 roku, tu mamy nieco bardziej rozbudowaną korekcję, dając większe pole do manewrów i szerszy zakres regulacji końcowego tworu, jakim jest barwa.

[title] Konstrukcja FB2 poza podstawowyą funkcją jaka przypisywana jest efektom z grupy boost – tu, czyste podbicie sygnalu o +20dB co wystarcza na wysterowanie przodu praktycznie każdego wzmacniacza, dodatkowo daje nam możliwość wzbogacenia brzmienia o dodatkowe przesterowanie kontrolą Drive, oraz dwa mini potencjometry odpowiedzialne za ksztaltowanie góry i dołu pasma (Treble i Bass). Mnogość opcji tego malucha pozwala na dopalanie naszej lampy w bardzo szerokim zakrecie, aczkolwiek, z uwagi na zakres gainu własnego, który jest ograniczony, końcowa barwa będzie w największym stopniu zależało od naszego wzmacniacza. Dodatkowa korekcja doskonale uzupełnia braki w pasmach wzbogacając je – o ile jest to wymagane. Troszke brakuje regulacji środka, ale myślę, że nie ma co smucić, zważywszy, że testowany efekt przebija możliwościami większość dostępnych boosterów na rynku. 

W strukturze wewnętrznej nie znajdziemy wzmacniaczy operacyjnych (op-ampów), efekt jest zbudowany na JFET'ach, z resztą podzespołów, wysokiej klasy firmowymi kondensatorami, metalizowanymi rezystorami, końcowo uzyskujemy relatywnie cichy, wolny od szumów, skuteczny dopalacz. Całość opakowana jest w przeuroczej małej, standardowej dla wszystkich trzech testowanych dzisiaj urządzeń skrzyneczce z giętej stalowej blachy, w wypadku FB2 malowanej na metaliczną czerwień. W moim odczuciu, w zestawieniu z kremowymi gałkami Fat-Boost2 prezentuje się wspaniale. 

Robin Trower Overdrive to pierwszy w historii producenta efekt sygnowany na zasadzie endorsingu. Powstał z myślą o blues rockowym gitarzyście, od lat używającym efektów Mike Fullera. Efekt ten również jest zbudowany z pominięciem wzmacniaczy operacyjnych, wyposażony w klasyczną gałkologię, Volume, Drive, Tone (pasywny filtr górno przepustowy), ubrany jest w identycznych rozmiarów obudowe jak wcześniej opisany FB2, tym razem w kapitalny, pasującym kolorystyką do mojej gitary, grafitowo perłowym kolorze. 

[title]  

Najcudowniejszą cechą tego efektu jest jego przejżystość, fantastyczne wrażenie jest gdy z przetwornika mostkowego trącamy selektor w pozycję przy szyjce i lądujemy w zupełnie innej bajce, czyli pomimo całkiem sporego ładunku przesterowania, raczej typowego dla efektów z grupy overdrive, bez trudu zachowamy charakter naszego instrumentu. Co nie zawsze jest takie oczywiste wśród efektów konkurencji, a już napewno nie w takim stopniu. Jeśli nasz set przetworników dobieraliśmy pod kątem jak największej uniwersalności i rozpiętości barwy, to przy współpracy z RTO dostaniemy to, za co zapłaciliśmy.

[title]

Jestem w stanie niemal przysiądz, że na wyjściu tego efektu na sumie otrzymujemy miks sygnału przesterowanego z niewielką ilością nieobrobionego, co daje w rezultacie maksimum czytelności w granych farazach, barwa jest gruboziarnista, bardzo prężna i szybka, przez co bardzo sprawnie radzi sobie z niskimi strojami. Efekt niejako stworzony dla gitary siedmiostrunowej, aczkolwiek w setach które nas interesują najlepiej poradzi sobie jako dopałka frontu wzmacniacza lampowego, mogąc sie stać swoistego rodzaju panaceum dla higainowych zestawów, które charakteryzują sie niską czytelnościa i gubią definicję. RTO wymaga ponadto umiejętności, jest to efekt który – przez swoje cechy, o których wspomniałem wcześniej, obnaża wszystkie pozytywne i negatywne aspekty naszej techniki. Zdecydowanie efekt dla ludzi kochających barwę swojego instrumentu.

[title]  

Obsessive Compulsive Drive v1.4 to kremowy, słodko i niepozornie wyglądający... Rzeźnik! Dynamiczny i kompulsywny (a jakże) distortion, aczkolwiek gałka Drive działa w pełnym zakresie, dając nam zakres gainu od zera do masakry, która zaczyna się już w okolicach godziny 2 zakresu w trybie HP (High Peak), ktory to w odróznieniu od LP (Low Peak) charakteryzuje sie wyrażnie potężniejszym brzmieniem, zarówno w poziomie samego sygnału z efektu, wielkości przesterowania, jak i ilości niskich częstotliwości.

[title]

Tryb HP zdecydowanie wybija sie w masywnością i mięsistością brzmienia, zdecydowanie nowoczesny typ, głośny i agresywny, z lekko wyeksponowanym środkiem pasma, co w istotnym stopniu wpływa na wpływ artykulacji na dynamikę gry. Legendarne harmoniczne w trybie HP zdecydowanie najbardziej ukazują swoje oblicze. Sama gałka Tone, co trzeba podkreślić nawet w ekstremalnym położeniu nie odzywa sie nieprzyjemnym "siarzeniem", przyznam, że akurat w takim położeniu (Tone maksimum, Drive gdziekolwiek powyżej ¾ zakresu w trybie HP) OCD zagrał mi najlepiej. LP z kolei to tryb, gdzie OCD zdecydowanie lepiej poradzi sobie z delikatnym podbarwianiem, do klasycznych, mało nasaturowanych barw, jak znalazl... Nie polecam beztroskiego klikania selektorem HP/LP na rozkreconym wzmacniaczu, różnica w sygnale jest znacząca i może Cię zabić, podobnie jak sam maksymalny zakres drive'u (cudowna śmierć), wiec przed skrajnym wysterowaniem skonsultuj się ze swoim lekarzem lub farmaceutą!

[title]

Osobnym zagadnieniem jest, o czym wcześniej wspomniałem w tym teście, możliwość zasilania wszystkich trzech efektów w zakresie od 9VDC do 18VDC. Dzięki bankowi zasilającemu Yankee (którego szczegółowy test już niebawem na łamach portalu), miałem możliwość przetestowania tego na własnej skórze z zakresie 9/12/18VDC.

[title]

Im większa wartość zasilania tym każdy z efektów odzywał sie głośniej, jednocześnie ograniczając grubość ziarna przesteru barwa stawała się czystsza, bardziej oporna na wysterowanie z przetworników, pasmo optycznie sie poszerzało, oddając pola dynamice i nabierając oddechu. Bardzo skuteczny sposób na uczłowieczenie silnych przetworników (N2X, przetworniki aktywne), jakkolwiek, różnice są dość subtelne i nie zmienią sedna barwy, to polecam eksperymenty z zasilaniem.

[title]  

Biorąc pod uwagę wnioski z opisu charakteru tonalnego powyższych efektów trudno jest wyłonić jednoznacznie zwycięzce. Nie taki był zresztą zamysł tego testu, który to, jest testem czysto przeglądowym. Jednakże biorąc pod uwagę własne preferencję daje kwiatek w geście uznania sygnaturze RTO, który poprzez swoją wyjątkowość trafił najbliżej w moje gusta.

[title]

OCD jest świetnym distortionem, zaskarbi sobie szacunek i miejsce w pedalboardzie muzyka lubującego sie w nasyconych, agresywnych i rezonujących barwach, natomiast FatBoost2 kapitalnie współpracuje z wyżej wymienionymi na zasadzie podgrzewania ich frontu, jak również nasycania samego wzmacniacza, a poprzez swoją rozbudowaną korekcję, stanowi ciekawą i wyjątkową pozycje w katalogu boosterów. Polecam każdemu osobiste doznania z wszystkimi trzema liliputami.

Serwis sevenstring.pl dziękuje firmie MUSICTOOLZ - dystrybutorowi między innymi marki Fulltone za dostarczenie sprzętu do testów. 

Zadaj dodatkowe pytania na forum