Warto posłuchać

Sevenstring.pl newsletter

Bądź na bieżąco!

Fulltone Clyde Standard/Deluxe - test efektów Wah-Wah

25 czerwiec 2008 dodany przez Sinner

Pisząc ten wstęp mam niejako ułatwione zadanie… Bo któż z nas nie zna efektów z grupy Wah-Wah, pomimo niejasnej i tajemniczej historii ojcostwa, które roszczą sobie Brad Plunkett (legendarny inżynier VOX/Thomas Organ) i Del Casher (endorser Vox’a – zainteresowanych odsyłam do książki analog Man’s Guide To Vintage Effects), charakterystyczne i rozpoznawalne efekty z tej grupy idealnie wpasowały się w praktycznie każdy nurt muzyczny, od disco do śmierćmetalu. Ponadto któż nie zna efektów Mike Fullera, któremu przemysł zawdzięcza przełączniki 3PDT, w najbliższym czasie reinaugurację własnych chipów BBD (klony klasycznych 3207) których produkcję zakończono w 1999 roku skazując przemysł analogowych delay’ów, flangerów i chorusów na niechybną śmierć, czy też producenta własnych Induktorów, potencjometrów do efektów Wah-Wah. I najważniejsze, prezydenta Fulltone Musical Products Inc. – Jednego z pierwszych, obok Prescription Electronics, dziś zdecydowanie największego (zarówno pod względem obrotów, jaki i poważania) producentów analogowych efektów butikowych? Dziś na stół pod lupę bierzemy dwa efekty nadesłane przez Music Toolz - oficjalnego polskiego dystrybutora produktów kalifornijskiego producenta. Fulltone Clyde Standard i Deluxe Wah-Wah Pedal, zapraszam do lektury.

[title]

Fulltone Clyde Standard/Deluxe - test efektów Wah-Wah

Opis zewnętrzny

Oba modele Wah-Wah’ów Fulltona cechują się podobnym wyglądem zewnętrznym. Zgrabna, utrzymana raczej w klimatach retro obudowa, odbiegająca od utartych schematów wizualnych, typowych skorup stosowanych przez VOX/Dunlop/RMC, tu jest z profilowanej blachy o grubości około 1,5mm, starannie wykonana, brak prześwitu na łączeniach potęguje wrażenie staranności, pokryta czarna powłoką lakierniczą o wyraźnie wyczuwalnej fakturze (modele sprzed 2008 roku malowane były na kremowo z połyskiem, testowany model Deluxe jest właśnie modelem sprzed roku 2008). Top efektu wyłożony czarną gumową, karbowaną nakładką z białym logo firmy mocowany jest do podstawy za pośrednictwem solidnej śruby, której regulacja (dokręcanie, lub luzowanie) daje nam możliwość dopasowania oporu pedału do własnych preferencji. Warto dodać, że sam zakres wychyłu jest spory, co naturalnie przekłada się na większą kontrolę spektrum efektu, – o czym później! Boki urządzenia to system wejść i wyjść – gniazda typu Jack 1”, gniazdo dla zasilacza sieciowego 9VDC (opcjonalny, nie jest częścią zestawu), oraz to, co odróżnia oba modele od siebie, – czyli zestaw dwóch gałek typu Chickenhead w modelu Deluxe odpowiedzialnych za:

 

  • Volume – podbicie głośności, 11 stopniowy obrotowy potencjometr (podbicie od zera do 10) - bardzo użyteczne rozwiązanie, koniec ze znacznikami z kropek z permanentnego flamastra!

 

  • Wacked/Jimi/Shaft – trójpozycyjny przełącznik obrotowy, czyli wybór jednego z trzech dostępnych trybów pracy

[title]

Model Deluxe wyposażony jest również w czerwoną diodę LED informującą nas o włączeniu/wyłączeniu efektu, umiejscowioną pomiędzy gniazdem Input a gałką kontroli Volume. Model Standard pozbawiony jest zarówno funkcji Volume, wyboru trybu pracy, jak również diody LED – prosty, skuteczny Wah-Wah.
Od spodu efekt spoczywa na czterech gumowych stopkach, po odkręceniu, których ukazuje się nam…

[title]

Struktura wewnętrzna efektu

Struktura wewnętrzna efektu – to siec węglowych rezystorów, wysokiej jakości kondensatorów, tranzystorów i diody krzemowej na małej płytce PCB (55x65mm), na tle, których wyróżnia się customowy induktor produkcji Fulltone’a, bazujący na legendarnych induktorach Halo, wyglądem nawiązujący do Metal Can. Jak zapewnia producent, do produkcji tych induktorów zastosowano ten sam typ drutu i indukcyjność, co w starych, legendarnych VOX’ach z lat 60. Na płytce znajdziemy również dodatkową kontrolę Resonance, w postaci małego trimmera (funkcja dostępna dla obu modeli Clyde) poszerzającą zakres tonalny naszej zabawki. Ponadto wewnątrz urządzenia w całej krasie uwidacznia nam się wytwarzany specjalnie do tego efektu wysokiej jakości potencjometr, który wedle gwarancji producenta wytrzyma 150.000 pełnych obrotów (to baaardzo dużo!!). We wnętrzu cavity urządzenia znajduje się również klips i uchwyt na baterię. Wewnątrz modelu Deluxe widzimy dodatkową płytkę PCB doczepioną do systemu kontroli Volume + Wacked/Jimi/Shaft. Warto dodać, że oba modele wyposażone są w True Bypass, a każda jednostka, to całkowicie ręczna robota.

[title]

Obsługa

Obsługa – do granic możliwości dziecinnie prosta! Załączanie następuje w tradycyjny od dziesięcioleci sposób, czyli poprzez wciśnięcie pedału aktywujemy przełącznik. Opór jest niewielki, jednak wystarczający by nie zbypassowac niechcący efektu podczas nerwowego zamiatania. Wrażliwość załączenia można regulować poprzez ustalenie wysokości przełącznika, sam opór pedału również można regulować, o czym wcześniej wspomniałem, więc nie ma najmniejszego problemu by wrażenia manualne dopasować do naszych własnych preferencji. Zmiana trybu pracy w modelu Deluxe owocuje zakłóceniami, wyraźnym trzaskiem, ale biorąc pod uwagę to, iż nie jest to parametr, który zmieniamy często, (jeśli w ogóle) podczas gry, wtedy trudno rozpatrywać to w kategorii minusów, to samo mamy podczas włączania/wyłączania efektu – taki urok przełączników mechanicznych – dobra bramka w ostatnią pętle lub na końcu łańcucha załatwi ten problem. Parametr Volume działa bez problemów i smaczków w postaci trzasków/zakłóceń, bardzo skuteczny i wyraźny boost. Trochę szkoda, że kontrola Resonance jest schowana na PCB i Mike Fuller nie zdecydował się na umieszczenie tego parametru na zewnętrznej ściance efektu, zaryzykuję stwierdzenie, że jest to bardziej użyteczna kontrola niż wybór jednego z trzech trybów w modelu Deluxe i choć model Standard według mnie nie ustępuje przez to w plastyczności starszemu, bardziej wypasionemu koledze, to jednak dodatkowe funkcje Deluxe czynią z niego istny multiwah! Jedyna rzecz, jaka mi się naprawdę nie podoba, to umiejscowienie w Clyde Deluxe diody LED sygnalizującej pracę urządzenia na prawej ścianie bocznej – podejrzewam, że większość z nas operuje pedałem Wah-Wah prawą nogą, przez co tracimy z nią kontakt wzrokowy. Z pewnością dioda LED z drugiej strony charakteryzowałaby się o wiele większą czytelnością. Zdecydowanie brakuje sygnalizacji LED w modelu Standard, trochę mnie dziwi jej brak…

[title]

Opis brzmienia 

Opis brzmienia zacznę od cech wspólnych obu modeli. Sweep w obu pedałach przechodzi gładko, bez skoków i bardzo naturalnie, samo wychylenie – nieco większe niż w Dunlopach, o niebo większe niż w Morleyu, daje dużą kontrolę nad detalami zamiatania. Mike Fuller, projektując Wah’y s serii Clyde opierał się o stare dobre VOX’y z lat 60tych, model Standard pod kątem ustawienia wewnętrznego trimmera, jak i dostrojenia ogółu, bardzo zbliża się do klasyki gatunku, który jest niejako wzorem metra, wśród efektów Wah-Wah, jednakże skręcając Resonance wewnątrz urządzenia do klasycznego efektu dodajemy sporą porcję dołu i gainu, dzięki czemu mniejszy, grzeczny braciszek zamienia się we wściekłego, wrzeszczącego potwora. Cały zakres jest precyzyjnie zbalansowany, sięgnięcie shimmeringowej góry, czy grindowego dołu nie sprawia nam większej trudności. Raz jeszcze podkreślę, wewnętrzny trimmer to najbardziej użyteczna kontrola, jaką znalazłem w oby urządzeniach, istny wehikuł czasu, który klasyczny efekt zmienia w modernistyczną, ziejącą energią kinetyczną maszynę do zabijania, poprzez przekręcenie jednego mini potka!!! W modelu Deluxe znajdziemy dwa dodatkowe tryby pracy i sekwencyjny Volume. Pierwszy tryb, skrajnie lewe wychylenie gałki Chickenhead to:

  • Wacked, czyli efekt, który ma w zamyśle symulacje starych Wow-Wow Colorsound’a, najniżej brzmiący zakres, bardzo agresywny dół, subtelna góra, wraz z rozkręconym Volume ten tryb nie bierze jeńców, polecam ostrożność ze skręcaniem wewnętrznego trimmera Resonance, ten tryb ma wystarczającą ilość dołu i agresji!

Pstrykamy przełącznik trybu pracy o jedną pozycję i mamy tryb:

  • Jimi, który jest w istocie tym samym, co jedyny dostępny tryb w omówionym już modelu Standard, tu, jedynym bonusem w stosunku do „malucha” jest opcja Volume. Producent nie podaje o ile decybeli następuje podbicie, ale jest ono wystarczające by w momencie załączenia, wraz z zamiataniem stworzyć całkowicie nowy pastisz. Bez najmniejszych problemów z lekkiego drive osiągniemy soczysty, nasaturowany distortion, idealne rozwiązanie do podkreślania partii solowych. Zdecydowanie mój ulubiony tryb z podbiciem na godzinę 12 i kontrolą Resonance na 9tą – polecam każdemu sadomasochiście!
  • Ostatnim trybem jest Shaft, bazujący na Wah’ach z lat 70, główny zakres pracy w okolicach wysokiego środka, bardzo funkowy, nie aż tak drastyczny w działaniu jak poprzednie tryby, raczej delikatny w spektrum, idealnie się sprawdza w partiach podkładowych barw czystych i w lekkim brudzie. Świetne uzupełnienie poprzednich trybów i również tu, polecam eksperymenty z trimmerem Resonance, potrafi zaskoczyć :)

[title]

[title]

Podsumowanie 

Od pierwszej chwili w obu modelach Clyde’a jestem absolutnie zakochany. Oba efekty kosztują sporo, ale wykonanie, zastosowanie podzespołów, wśród których cześć była projektowana specjalnie dla tych modeli, do tego, całkowicie ręczna robota, rygorystyczna kontrola jakości (Mike testuje każdy efekt osobiście), 5 lat gwarancji i najważniejsze - brzmienie i plastyczność customizacji barwy, stawiają oba modele na samym topie efektów z tej grupy, przez co trudno przejść obok nich obojętnie. Mi się nie udało…

[title]

Za pomoc w przeprowadzeniu testu chciałem podziękować dystrybutorowi efektów Fulltone, firmie MUSICTOOLZ

Zapraszam do komentarzy i zadawania pytań dotyczących testu na forum