Warto posłuchać

Sevenstring.pl newsletter

Bądź na bieżąco!

ENGL Powerball V2 - test

16 marzec 2009 dodany przez Musza

Niemcy, czyli kraj znany głównie z piwa i wurstów, ale także z precyzji i solidności wykonania. Z tego właśnie kraju pochodzi ENGL, firma która stworzyła kolejną po Marshallu, Voxie czy Mesie, rewolucję brzmienia wzmacniaczy gitarowych. Ich charakterystyka stała się w niedługim czasie rozpoznawalna wśród gitarzystów na całym globie. Ostatnio zaś, firma ta bardzo prężnie się rozwinęła i obecnie jest jedną z dominujących na światowym rynku muzycznym. Z autopsji wiem, że kto raz sięgnie po ich wyroby nie chce się z nimi rozstać. Wystarczy tylko wspomnieć, że wybrali ją m.in. Ritchie Blackmore, Steve Morse, Jeff Loomis, André Olbrich, Paul Landers i wielu innych sławnych gitarzystów. Ja natomiast wreszcie ochłonąłem po zakupie jednego z ich ręcznie wykonywanych wzmacniaczy, Powerballa. Zaprojektował go Horst Langer i zdecydowanie odwalił kawał dobrej roboty. Skrobnę tu kilka słów na temat brzmienia owej głowy. Mam nadzieję, że recenzja przybliży zainteresowanym, czego mogą się po niej spodziewać. Postaram się opisać jak najbardziej obiektywnie co słyszę i widzę.

Specyfikacja

Preamp:

[title] 4 kanały: Clean, Crunch, Low Gain Lead, High Gain Lead, 2 przełączniki  Bright/Bottom, dodatkowa kontrola treble dla kanału Crunch, 2 sekcje EQ, każda po 4 pasma, wspólna dla kanałów 1/2.  Kontrola głośności dla każdego kanału. 4 lampy ECC83 na preampie.

Końcówka:

100 watt (1 x ECC 83, 4 x 6L6GC ), Master A/B, Presence, Depth Punch.

Wyjścia:

Zintegrowana bramka szumów dla kanałów higain, potencjometr threshold, kontola pętli efektów (równoległa i szeregowa), dwa porty przełącznika nożnego Z-4 lub Custom Z-5 , wyjścia głośnikowe (2 x 4, 2 x 8, 1 x 16 Ohm).

Wymiary i Waga:

71 x 27 x 27cm, 20 kg 

Wizualnie:

[title] Wzmacniacz na pierwszy rzut oka prezentuje się znakomicie. Chromowany panel, szary grill z połyskującym napisem ENGL, czerwone LEDy i inne detale sprawiające, że na tym headzie nie tylko przyjemnie się gra, ale i na niego patrzy. Wprawdzie gdy przyjrzymy się bliżej, nasuwa się drobny mankament- przyciski do sterowania kanałami i opcjami wzmacniacza nie są osadzone na jednakowej wysokości. Nie jest to jednak wada na tyle widoczna, aby największy nawet pedantyzm miał z jej powodu ucierpieć. Wzmacniacz nie ma też elementów, które często psują całą stronę wizualną, wszystko współgra ze sobą jest schludne i eleganckie. Obudowa wygląda solidnie, a rączka budzi nasze zaufanie, spokojnie utrzyma naszego 20-kilogramowego potwora. Na przednim panelu widocznych jest 18 gałek, 7 przycisków, 10 diod oraz przełączniki Power i Stand by. Duża ilość pokręteł oraz przycisków zapewnia nam mnóstwo możliwości kreowania brzmienia. Na tylnym panelu znajdują się bramka szumów (która, według mnie, powinna znajdować się z przodu), pętla efektów, wyjścia na footswitche (2xZ4 lub Z5) oraz wyjścia kolumnowe podane w specyfikacji.

[title]   [title]

Brzmienie

Kanał Clean

[title] Czystemu kanałowi zdecydowanie warto poświęcić nieco uwagi. W porównaniu do wielu innych hi-gainowych konstrukcji ta głowa ma się czym pochwalić. Dźwięk jest pełny, śpiewny, krystaliczny z charakterystyczną szklanką. Brzmi rasowo, ma swój charakter. Myślę, że stawiając go obok wysokiej półki wzmacniaczy tworzonych z myślą o czystym kanale, nie mieli byśmy się czego wstydzić. Mimo bardzo głośnego grania podczas testów i dość silnych przetworników brzmienie ani trochę się nie przesterowało. Do dyspozycji mamy Gain (odkręcony daje delikatny crunch), przycisk Bottom dodający dołu, Bright rozjaśniający brzmienie, kontrolę EQ wspólną dla kanału Clean i Crunch (z osobnym Treble i Volume), Presence i Depth Punch nadający głębi.

Kanał Crunch

[title] Coś dla miłośników klasyki rocka- dość przyjemny i wrażliwy na artykulację crunch. Odkręcając gałkę Gain na 1/3 i lekko kostkując jesteśmy w stanie uzyskać czystą barwę, zaś wraz ze zwiększeniem siły uderzenia dorzucamy przyjemnego przesterku. Gdy odkręcamy dalej, otrzymujemy bardziej zwarty overdrive aż po dynamiczny rockowy przester. Kanał wydaje się mniej organiczny niż słynący z niego Marshall. Jest przez to mniej śpiewny i sterylniej brzmiący co nie oznacza, że jest gorszy - jest po prostu inny.

Kanał Lo Gain

[title] Bardzo dynamiczny i nadal wrażliwy na artykulację przester. Jego zapas jest po prostu fenomenalny. Odkręcony na godzinę dziesiątą w zupełności wystarcza do najcięższych odmian muzyki. Do dyspozycji mamy pokrętła Gain, Bass, Mid Focused, Mid Open, Treble, Lead Vol, Master A/B, Presence, Depth Punch oraz przyciski Bottom i Mid-Open/Focused. W trzech słowach - jest czym kręcić. Bardzo ciekawa jest korekcja Środka. Za pomocą przełącznika możemy wybrać sobie jeden z dwóch jego rodzajów. Osobiście bardziej przypadł mi do gustu Open- Mid. Jest jak nazwa wskazuje jest mniej skompresowany, dynamiczniejszy, a środkowe częstotliwości są bardziej wyeksponowane. Przełączenie na drugi rodzaj środka- Focused dodaje jakby mocy, ale chowa środek (charakterystyczne scooped mids). Ciekawa jest również korekcja Depth Punch, głębokości. Jest ona odpowiednikiem Presence dla dolnych częstotliwości. Trochę mi zajęło zanim nauczyłem się operować tą kontrolą obok korekcji Bass, ale dzięki temu możemy uzyskać czytelny i bardzo dynamiczny dół. Przycisk Bottom jest kolejnym przełącznikiem dodającym dolnych częstotliwości, dzięki temu każdy znajdzie to czego potrzebuje, choć uważam go za zbędny dodatek.

Kanał Hi Gain

[title] To właśnie to, czego szukałem. Brzmienie wprost stworzone do Death Metalu, DJentu i pochodnych. Można to odczuć już po pierwszym uderzeniu w jedyną słuszną siódmą strunę. Brzmienie niesamowicie ciężkie i dynamiczne. Nie gra on charakterystycznym i brutalnym dolnym środkiem jak Peavey 5150 który jest często głównym konkurentem tego ENGLa przy wyborze wzmacniacza. Powerball gra bardziej dołem i górą zachowując przy tym czytelność. Brzmi to potężniej lecz mniej zadziornie. Przester jest raczej gruboziarnisty i tak jak w przypadku 3- ciego kanału nie powinien być przesadnie odkręcany. Korekcja dla LoGain i HiGain jest wspólna i wszystkie przełączniki działają na tej samej zasadzie. Mamy oczywiście osobną głośność, a do tego osobny przycisk Bottom. Trudno powiedzieć, że wzmacniacz nie muli, bo to zależy tylko i wyłącznie od nas. Jesteśmy w stanie ukręcić wrażliwy na artykulację, potężny przester z dużą ilością dynamicznego, nie mulącego dołu, zarówno jak i zamuloną przesterowaną kupę. Wszystkim należy ostrożnie kręcić ponieważ gałki są tu wyjątkowo wrażliwe. Porównanie do Savage czy Blackmora wypada podobnie jak z 5150, także jeżeli ktoś szuka nowocześnie brzmiącego, potężnego przesteru na pewno zadowoli go ENGL Powerball.

 Kilka dodatkowych słów i ficzerów:

  • Pętla efektów działa bez zarzutu, nie ma zakłóceń, nie przerywa, jest jak być powinno.
  • Bramka szumów została ulepszona w wersji V2, produkowanej od roku 2006. Przy konkretnych gainach i głośności jest dość przydatna, jednak przy ściszeniu gałki Volume w gitarze tnie nieco sygnał. Jeżeli ktoś bardzo jej potrzebuje, to musi się liczyć z zakupem osobnej.
  • Wersja V2 posiada także ulepszoną strukturę Gainu i zmienioną kontrolę Treble z liniowej na logarytmiczną.
  • Aby skorzystać w pełni z możliwości wzmacniacza potrzebny będzie przełącznik nożny Z-5. Tu zawiodłem się nieco na ENGLu ponieważ trzeba go zakupić osobno za ok.600zł. Podczas przełączania kanałów nie występuje przerwa w sygnale. Działa on bez zarzutu, jest ładny i bardzo solidnie wykonany. Zapewnia nam możliwość przeskakiwania pomiędzy 4 kanałami, zmianę środka oraz podbicie głośności A/B, dzięki czemu nie potrzeba nam "dopałki".
  • Bardzo dużym plusem są 4 diodki informujące nas o stanie lamp- Power Tube Monitor. Jeżeli jedna z nich się wyczerpie, bądź np. przegrzeje, lampka wskaże nam ją, a wzmacniacz będzie dalej pracował odcinając do niej zasilanie.
  • Powerball nieźle jak na taki rodzaj przesteru radzi sobie w kapeli, nie miałem problemu ze słyszalnością obok innych wzmacniaczy które z nim grały.
  • Jedną z największych zalet wzmacniaczy ENGL jest jednak magia cichego grania. Nie wiem jak oni to robią, ale każdy ich wyrób brzmi o niebo lepiej na domowych głośnościach niż inne lampowe konstrukcje jakie udało mi się pomacać.
  • Wzmacniacz w moim odczuciu nie dogaduje się z często używanym przy ciężkiej muzyce BBE Sonic Maximizerem.

[title]   [title]   [title]

Na tej stronie można posłuchać jego próbek z dokładnym opisem procesu nagrywania i sprzętu w nim użytego. 

Wzmacniacz testowany i porównywany z

Gitary:

-Ibanez K-7, Ibanez RG7680 oraz Schecter C-7 Hellraiser

Wzmacniacze:

-ENGL Ritchie Blackmore, ENGL Savage, ENGL Raider, ENGL Screamer, ENGL Fireball, ENGL Invader, Peavey 5150 II, Randall RG50TC- Jedynym wzmacniaczem z tutaj wymienionych, który swoją uniwersalnością i potęgą brzmienia pobił Powerballa (w moim oczuciu) jest ENGL Invader. Jego cena jest oczywiście również odpowiednio wyższa.

Paczki:

-ENGL 412 SS, ENGL 412 PRO XXL oraz Orange PPC412.

Efekty:

-BBE Sonic Maximizer stomp

Podsumowanie

[title] Starałem się opisać parametry i brzmienie tego wzmacniacza jak najbardziej obiektywnie. Minęło trochę czasu od odebrania go i nadal jestem pod pozytywnym wrażeniem możliwości jakie oferuje. Z trzeciego i czwartego kanału jestem szczególnie zadowolony, a główka pomieszka u mnie zapewne przez długi czas. Zakupiłem go zaraz po sprzedaży Peaveya 5150 i jak wspomniałem w moim odczuciu sprawdzi się lepiej dla poszukiwaczy Djent'owych i nowoczesnych brzmień. Jako ciekawostkę dodam, że TesseracT nagrywał swoją ostatnią płytę na testowanym rigu, czyli ENGL Powerball+ENGL 412 na V60. Jak taki zestaw brzmi, niech każdy posłucha i oceni sam.

Skomentuj na forum