Warto posłuchać

Sevenstring.pl newsletter

Bądź na bieżąco!

Danelectro Cool Cat Chorus

9 kwiecień 2009 dodany przez dom?n

Nigdy nie miałeś chorusa? A może zastanawiasz się czy w ogóle do czegoś by się przydał? Teraz nadarzyła się ku temu świetna okazja.

Okazja nazywa się Danelectro Cool Cat. Założona dziesiątki lat temu manufaktura swoje produkty zawsze kierowała do raczej niezamożnych klientów. Gitary Dano były proste w konstrukcji, żeby nie powiedzieć prostackie, kosztowały niewiele i były swoistym tanim substytutem droższych sprzętów o nazwach na literki F i G. Oczywiście zdarzały się odstępstwa od normy, jedno z takich odstępstw grało w Led Zeppelin i nazywało się Jimi Page, niemniej od zawsze Danelectro tworzył sprzęty entry-level, inaczej mówiąc: dla mniej zaawansowanych. Niższa cena = niższa jakość? Nie do końca.

Poza produkcją swoich zakręconych gitar i basów rodem z lat pięćdziesiątych Dano produkuje również efekty. Dział designu najprawdopodobniej zatrzymał się w rozwoju gdzieś wtedy (ciekawe czy wynagrodzenia też), także jestem skłonny stwierdzić, że jeśli 50 lat temu istniałyby stompboxy to wyglądałyby właśnie tak. Dla fanów streamline i vintage - miód z mlekiem. Dla niechętnych - to nie jest sprzęt, który musi wyglądać. On musi grać.

[title] W całkiem sporej obudowie, nieco większej (!) niż najczęściej spotykane Bossy, zamontowano cztery potencjometry (dwa ułożone cylindrycznie 'na' sobie), przełącznik nożny i diodę LED, do tego gniazda Jack 1/4" i gniazdo zasilania 9V o najcześciej spotykanej polaryzacji. Na pierwszy rzut oka - standard. Niemniej można spojrzeć na bezpośrednie odpowiedniki innych marek i zdziwić się - to jest metalowe? Owszem. Cała obudowa wykonana jest z solidnego metalu, nawet gniazda Jack nie są plastikowe. Jedynie klapka zakrywająca baterię, ale ona jest wykonana z gruubaśnego plastiku. Nie wiem ilu użytkownikom plastikowych pedałów udało się je kiedyś zepsuć, ale Dano CC Chorus budzi moje 100% zaufanie co do swojej solidności - w przeciwieństwie do najsolidniejszych plastikowców. Nie wiem, kto przykręca u nich śrubki, ale ja nie mogłem ich odkręcić śrubokrętem, musiałem użyc elektrycznej wkrętarki. Absolutnie nic w efekcie nie było luźne, potencjometry chodzą z przyjemnym oporem... Tutaj nie widzę żadnych minusów. Wszystko na swoim miejscu, tak jak być powinno.

[title] Inną rzeczą jest ergonomia i samo rozplanowanie kostki. Poty umieszczone na tylnej ścianie, razem z gniazdami nie są zbyt wygodnym rozwiązaniem. Trzymając efekt w pedalboardzie można mieć sporo problemów z korekcją ustawień, nie mówiąc już o warunkach scenicznych i braku dobrego oświetlenia. Jeśli już jesteśmy przy oświetleniu, to dioda LED nie jest czerwona, ale niebieska i wyjątkowo jasna; widać tu inspiracje modnymi ostatnio ultrajasnymi diodami stosowanymi przez Keeley Electronics czy Analogmana. Duża powierzchnia kostki jest dla mnie trochę niezrozumiała, bo 80% jej górnej powierzchni jest nieużywana. Pozostałe 20% to dioda, opisy potencjometrów, naklejka z logo producenta i modelu oraz przełącznik. Ten ostatni też jest metalowy, i jak zapewnia producent na stosownej naklejce działa na zasadzie true bypassu. Ale tym bardziej dziwi, że po otwarciu skorupy efekt ma w środku całkiem sporo wolnego miejsca... A zdarza się też czasem nie trafić butem w przełącznik, ale to pewnie kwestia przyzwyczajenia.

[title] Po wyjęciu kostki z pudełka wystarczy kostkę podpiąć i można grać. Danelectro dodaje w komplecie baterię 9V zamontowaną na swoim miejscu, co niezmiernie mnie ucieszyło, nie spotkałem się jeszcze z taką praktyką. Bateria mimo swojego klasycznego kształtu, bo i jak inaczej, utrzymana jest wyglądem w tej samej stylistyce co efekt, także konsekwencja w designie wywołuje mimowolnie uśmiech na twarzy. Do dyspozycji mamy jak już wspomniałem cztery pokrętła: Depth odpowiadający za głębokość modulacji, Speed odpowiadający za jej prędkość, Mix czyli regulację proporcji przetworzonego sygnału z nieprzetworzonym i EQ czyli gałkę equalizacji. Te dwa ostatnie umieszczone są niejako jeden na drugim, co czyni EQ piekielnie ciężko dostępnym. Dodajmy, że nie należę do grubopalczastych... Na szczęście nie jest to funkcja którą będziemy zmieniać co piosenkę, a raczej raz na zawsze. Działanie zaprezentowane jest na jednej z próbek, ale nie oddaje faktycznej genialności tego pokrętła. Dzięki niemu udało mi się dostroić chorusa tak, aby nie ginął w miksie całego zespołu, chociaż z drugiej strony - skręcone EQ mimo że nieco chowa mnie w dwugitarowej kapeli, to może się przydać jeśli gralibyśmy jako jedyne wiosło w bandzie, np. jeśli chcielibyśmy mimo włączenia chorusa zostać gdzieś z tyłu w brzmieniu całego zespołu. Pomaga też nieco zniwelować 'skrzeczące' gitary i trochę je stonować... Możliwości kończą się dopiero tam gdzie kończy się inwencja użytkownika. Zakres prędkości działania efektu jest całkiem spory, począwszy od leeeeniiiweeegooo przemiatania do kosmogenicznych odlotów - to dla fanów produktów Electro Harmonixa i ich psychodelicznej natury. Amplituda chorusowania (jeśli tak to można nazwać) jest również spora, w zasadzie... to przekracza granice użyteczności jeśli używać chorusa jako vibrato. Zresztą vibrato jest bardzo przyjemne, przy maksymalnym rozkręceniu pota Mix otrzymujemy tylko sygnał przetworzony co pozwala na pewną dozę odlotu. Przy skręceniu EQ możemy nawet z powodzeniem symulować zdartą kasetę magnetofonową czy nierówno działający gramofon. 

Próbki:

Gibson LP Deluxe - Danelectro CC Chorus - POD 2.0 - komputer

eqsample.mp3

próbka działania pokrętła EQ: czysty sygnał -> chorus włączony, EQ na minimum -> chorus włączony, EQ na maksimum. Reszta gał na 5 (połowa zakresu)

dense.mp3

gęste i szybkie przemiatanie, symulujące nieco działanie Univibe w trybie chorusa. EQ neutralnie, Mix na 8, Speed na 8, Depth na 4.

martinidry.mp3

najbardziej typowy sposób działania, wolne i dość 'suche' brzmienie. EQ neutralnie, Mix na 2, Speed na 0, Depth na 10.

wetwetwet.mp3

okrąglejsze i bardziej tłuste brzmienie, przypominające nieco EHX Small Clone. EQ neutralnie, Mix na 7, Speed na 4, Depth na 7.

Suma sumarum: nie mam pojęcia czy Danelectro ma jakąkolwiek konkurencję w tym przedziale cenowym. Nawet mimo mojego nikłego zorientowania w temacie chorusów jestem skłonny stwierdzić, że za tak niską cenę nie da się znaleźć tak wykonanego i tak rzetelnie brzmiącego chorusa. Nawet pomimo pewnych niedogodności podyktowanych pokręconym designem zdecydowanie cieszę się że poświęciłem moje cenne polskie złote i stałem się posiadaczem przyjemnego pudełeczka które na moje chamskie uszy brzmi całkiem fajnie i po prostu DAJE RADĘ. Może i w bezpośrednim starciu z butikowymi kostkami okazałby się słabszy, ale jak na swoją klasę zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. I z wielką chęcia poznam kolejne piękne nieznajome z rodziny Cool Cat.