Warto posłuchać

Sevenstring.pl newsletter

Bądź na bieżąco!

BOSS AW-3

5 wrzesień 2009 dodany przez Leon

Kiedy kilka lat temu wchodziłem do zaprzyjaźnionego sklepu muzycznego nie przypuszczałem, że opuszczę go z nową zabawką w plecaku. Tak jednak się stało i dziś chciałbym podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na temat tejże zabawki, którą jest BOSS AW-3 Dynamic Wah.

Wbrew słowom wprowadzenia efekt ten jest niezwykle poważnym sprzętem, niezwykle poważnego producenta. Firma BOSS ma swoich zagorzałych zwolenników oraz przeciwników, lecz jedno jest pewne – od wielu lat produkuje znakomitej jakości efekty podłogowe dla gitarzystów i basistów, z których wiele jest dziś dźwiękowymi „kamieniami milowymi“ w swoich dziedzinach. Czy AW-3 ma szansę dorównać sławą DS-1? Postaram się Wam na to pytanie odpowiedzieć, ale jak mawiają anglosasi, first things first.

DESIGN

Obudowa AW-3 to standardowy projekt BOSSa dla kostek pojedynczych. Zasilanie równie typowo hybrydowe – z zasilacza stabilizowanego 9V którego gniazdo znajduje się na tylniej ściance urządzenia lub z baterii 9V której komora skrywa się pod włącznikiem efektu. Klasyka gatunku. Mniej typowo jest już jeśli chodzi o wejścia i wyjścia, bowiem do dyspozycji oddano ich w sumie aż cztery – z lewej strony OUTPUT czyli wyjście z efektu oraz EXP/CTL umożliwiający podpięcie zewnętrznego kontrolera do sterowania funkcją tap tempo LUB pedału ekspresji (rekomendowany Roland EV-5) dzięki któremu uzyskujemy m. in. możliwość sterowania efektem jak zwykłą kaczką. Po prawej stronie mamy wejścia – odpowiednio GUITAR IN oraz BASS IN. Owszem, ten autowah dysponuje dwoma zakresami przemiatania częstotliwości, odpowiednimi zarówno dla gitar jak i dla basów.
Na panel sterowania składają się dioda stanu baterii oraz potencjometry sterujące funkcjami. Są to kolejno: DECAY (odpowiedzialny za tempo efektu) oraz MANUAL (dopasowanie częstotliwości „startowej“ dla autowaha) i SENS (czułość efektu na artykulację). Za pomocą ostatniego potencjometru - MODE możemy wybrać jeden z pięciu trybów pracy: SHARP, DOWN, UP, HUMANIZER oraz TEMPO. Z tym ostatnim związany jest ostatni kontroler tej kostki – po przytrzymaniu pedału on/off powyżej 2 sekund możemy kontrolować tempo wachnięć. W trybie tym dioda stanu baterii zmienia kolor na zielony i sygnalizuje bieżące tempo przemiatania mrygając rytmicznie. Funkcję tą, jak już wspominałem, można obsługiwać także zewnętrznym kontrolerem (producent rekomenduje oczywiście swoje rozwiązanie – footswitch FS-5U, jednak nic nie stoi na przeszkodzie aby użyć dowolnego innego).
Skoro już nawinął się temat trybów pracy, to myślę że możemy przejść do testów polowych.

BRZMIENIE

Tutaj jest zdecydowanie dobrze. Kilka trybów pracy urządzenia umożliwia wybranie czegoś co jest nam akurat potrzebne – w rozpiętości od klasycznego, funkowego brzmienia a’la Stevie Salas, po dziwne efekty w sam raz do urozmaicania przestrzeni w Kornowo-dziwnych klimatach. Tryby pracy UP, DOWN i SHARP pozwalają na dopasowanie kwaknięcia do tego gdzie na gryfie chcemy groove’ować. UP ładnie komponuje się ze strunami basowymi, jednak w wysokich pozycjach zdecydowanie zbyt podbija górę. Sugeruję użycie trybu DOWN, który dobrze spisuje się w wysokotonowym pitoleniu :) SHARP natomiast, to zdecydowanie mój faworyt w tej kategorii – bardzo intensywny, nadający się do grania wszystkiego i wszędzie autowah, idealny do podkreślania partii rytmizujących.
Co wyróżnia AW-3 spośród innych efektów tego typu, to jednak tryb HUMANIZER. W trybie tym, potencjometry MANUAL i SENS działają inaczej niż w pozostałych. Mianowicie umożliwiają wybranie odpowiedniej dla naszych niecnych działań głoski (A, E, I, O, U, brakuje tylko Y i można ćwiczyć dykcję, nie otwierając ust :)) Efekt ten jest specyficzny w użyciu i wymaga odrobiny wyobraźni (niestety, czego to się od przyzwoitych muzyków wymaga w dzisiejszych czasach...), inaczej można go traktować jako typowy, bezużyteczny bajer. Z trybem tym związana jest jeszcze jedna funkcja zewnętrznego pedału ekspresji (kilka akapitów wyżej zbyta pogardliwym „m. in.“) – jeśli ustawimy potencjometry odpowiedzialne za głoski na różne pozycje (np. A i O) za pomocą pedału ekspresji będziemy płynnie przesuwać pasmo „pomiędzy“ tymi głoskami.
Ostatni tryb, można traktować dwojako: jako erzac prawdziwej kaczki (zapomnijmy jednak o ekspresyjnych podkreśleniach fraz), lub jako efekt umożliwiający nam wykonywanie misji niemożliwych. Tutaj staje mi przed oczyma filmik z realizacji solowej płyty Jamesa LaBrie, na którym ukazane jest realizowanie jednej z partii ambientowych – gitarzysta gra pojedyncze nuty, a realizator z werwą osoby w ciężkiej nerwicy kończyn obsługuje kaczkę. Gdyby w studio mieli AW-3, życie owego biednego człowieka byłoby odrobinę mniej stresowe – dzięki funkcji tap tempo możemy ustawić rate efektu na przemiatanie szybsze niż najszybszy realizator po latach treningu na bieżni.
Dla ciekawskich – tak, próbowałem podpinać się pod wejście basowe. Gitarą. Nie polecam. Efekt jest mało satysfakcjonujący

Szybki przegląd wszystkich trybów efektu. Kolejno UP, DOWN, SHARP, HUMANIZER, TEMPO.

allmodes.mp3

UP Mode. Ustawienia: Decay 60%, Manual 45% Sensitivity 70%

upmode1.mp3

upmode2.mp3

przester1.mp3

DOWN Mode. Ustawienia: Decay 25%, Manual 45% Sensitivity 45%

downmode.mp3

TEMPO Mode. Ustawienia: Decay 45%

tempowah.mp3

PODSUMOWANIE

Pora na moją ulubioną część – wydawanie wyroków! W tym wypadku będę w miarę łaskawy. Urządzenie jest typowe dla swojego producenta – proste, bez zbędnych udziwnień, oferuje szeroką paletę barw i niemal wszystko czego można oczekiwać od autowaha (niemal, bo nie udało mi się ukręcić brzmienia wspomnianego Steviego Salasa, które gęstością kwakania odstraszało chyba wszystkie prawdziwe kaczki w okolicy). Cena plasuje się w okolicach bardziej rozbudowanych efektów BOSSa, jednak jeśli uda się kupić używany egzemplarz to na pewno nie będą to pieniądze wyrzucone w błoto, a osoby ze smykałką do wzbogacania swoich kompozycji dziwnymi brzmieniami mogą tu znaleźć inspiracji na kilka kolejnych pokręconych partii instrumentalnych. Czy AW-3 ma szanse stać się klasykiem? Raczej nie. Co by dobrego o nim nie mówić, automatyczne kaczki nie są efektami które zyskują uznanie milionów i status kultowego sprzętu. Jedni rodzą się by zdobywać nagrody Nobla, inni do pracy w wodociągach. I jedni i drudzy są potrzebni, więc zamiast marudzić, należy założyć gwiazdorskie, czarne okulary, kwiecistą koszulę, odpalić AW-3 i rozbujać imprezkę w stylu Parliament Funcadelic!