Warto posłuchać

Sevenstring.pl newsletter

Bądź na bieżąco!

Strzeż się podróbek! część I: Gibson

5 maj 2009 dodany przez dom?n

Niejaki Kazik Staszewski określił kiedyś soczyście ludzi kupujących płyty u piratów, krótko przypominając - kto kupuje płyty od złodzieja jest taki i owaki i niech robi to i tamto. Po latach od wypowiedzenia tych słów pojęcie pirata zmieniło swoje znaczenie, zakres piratowanych przedmiotów poszerzył się o kolejne dziedziny, a walka z tym niecnym procederem nadal przypomina bój Don Kichota z wiatrakami. Boom gospodarczy u naszych dalekowschodnich przyjaciół przyniósł nam nie tylko tanie odtwarzacze mp3 czy telewizory, ale niestety również nie do końca prawdziwe gitary. Nie wgłębiając się w analizę "czemu i jak" rozpoczynamy cykl artykułów o tym, jak nie dać robić się w balona i nie dać zarabiać frajerom!

Niejaki Kazik Staszewski określił kiedyś soczyście ludzi kupujących płyty u piratów, krótko przypominając - kto kupuje płyty od złodzieja jest taki i owaki i niech robi to i tamto. Po latach od wypowiedzenia tych słów pojęcie pirata zmieniło swoje znaczenie, zakres piratowanych przedmiotów poszerzył się o kolejne dziedziny, a walka z tym niecnym procederem nadal przypomina bój Don Kichota z wiatrakami. Boom gospodarczy u naszych dalekowschodnich przyjaciół przyniósł nam nie tylko tanie odtwarzacze mp3 czy telewizory, ale niestety również nie do końca prawdziwe gitary. Nie wgłębiając się w analizę "czemu i jak" rozpoczynamy cykl artykułów o tym, jak nie dać robić się w balona i nie dać zarabiać frajerom!

Po co w ogóle się tym zajmować?

 

PAMIĘTAJ! Nieoryginalna gitara to nie tylko Twój problem. Kupując podrobione wiosło nie tylko sam robisz się w konia (wspomnę tylko o problemach ze sprzedażą podróby i idiotycznej cenie paździerza "z napisem Gibson" którą zapłacisz, a nie wspomnę w ogóle o pseudo-jakości chińskich wyrobów). Robisz w konia również ludzi, którzy ciężko pracują po to, żeby sprzedać ci oryginał. Lutnicy, dystrybutorzy, sprzedawcy, TY - wszyscy tracą na tym procederze. Zyskuje tylko banda oszustów, i bardzo dobrze im idzie. Nie daj się frajerom!

Od mniej-więcej dwóch lat, od kiedy Gibson przeniósł produkcję Epiphone do Chin na światowych portalach aukcyjnych pojawiają się "okazyjne" oferty sprzedaży gitar, które powinny kosztowac o wiele więcej. Na początku na małą skalę wystawiali je prywatni sprzedawcy z Chin, dziś niezliczona rzesza podróbek krąży już z trzeciej czy czwartej ręki. Chińczycy w międzyczasie rozwinęli się już do tego stopnia, że na ten moment istnieją strony internetowe specjalizujące się w dystrybucji "okazji" - http://guitarofchina.com/ niech będzie pierwszym z brzegu przykładem. Co ma do tego Epiphone? Ano tyle, że inżynierowie z Chin mogą od ręki skopiować nie tylko kształty, ale też procesy technologiczne, a to wszystko nie szukając daleko i pomijając szpiegostwo technologczne. Mając pod nosem autoryzowane fabryki o wiele prościej jest kopiować patenty, a nawet używac tych samych części (bądź je kopiować). Spora część serwisów aukcyjnych zareagowała już wysyp takich ofert i usuwa aukcje niezawierające dokładnego podania informacji, że mamy do czynienia z podróbką. Reakcja sprzedających była natychmiastowa - sprzedający utrzymują, że instrumenty są "lutnicze". Ciężko uwierzyć w autentyczność takich słow, widząc którąś z rzędu gitarę trzaskaną w tej samej fabryce z tymi błędami konstrukucyjnymi. I właśnie te błędy postaramy się wyszczególnić w tym artykule.

Na co zwracać uwagę?

1. Numer seryjny

[title] W 2005 roku Gibson wprowadził najnowszy system seryjnej numeracji. W związku z rozwnięciem produkcji stary ośmiocyfrowy numer cyfrowy zastąpił nowy - dziewięciocyfrowy. Oczywiście, od każdej reugły są wyjątki - stanowią to modele z Custom Shopu, głównie sygnatury (posiadające unikalne prefiksy, np. ZW - seria sygnatur Zakka Wylde) i reissue klasycznych modeli '58, '59 i '60. Ilość tych odstępstw raczy znać tylko Pan Gibson i jego firma - o tym dalej.

Od góry - Gibson Les Paul Custom rocznik 2007 (tradycyjny numer seryjny), Gibson Les Paul Custom z 2005 (sygnowany literkami CS - Custom Shop), i pseudo-Gibson Les Paul Custom.

Wg. numeru seryjnego trzecia gitara została wyprodukowana 19 czerwca 2005 roku. W teorii wszystko się zgadza. Problem - użyta czcionka. Gibson nigdy w historii nie używał takiego liternictwa. Za to chińczycy nie raczyli (i dzięki Bogu) przyłożyć się do roboty. Rozmieszczenie napisów na główce też pozostawia wiele do życzenia, sposób stemplowania też (Gibson nie nabija ich tak głęboko). Przy okazji zwrócić należy też uwagę na kształt główki - mamy tu tradycyjny design open-book (czyli przypominający otwartą książkę, zatrzeżony przez Gibsona), ale bardzo niedokładnie skopiowany - ten wątek będzie się przewijać również w dalszej częsci artu. 

2. Trussrod cover 

[title] Czyli po polsku płytka zakrywająca pręt regulacyjny. Gibson montuje tą płytkę na DWIE śrubki. Większość kopii, łącznie z Epiphone (który też jest kopią, choć autoryzowaną) ma tę płytkę montowaną na TRZY śrubki. Wyjątków od reguły jest niewiele, choć oczywiście są - kilka akustyków w historii Gibsona (z trzema śrubkami) i parę serii japońskich Epi (z dwoma śrubkami). Chińczycy dość szybko zareagowali na swoje niedociągnięcie i wiele gitar można dziś spotkać z prawidłową płytką, niemniej jest to pierwszy i dotychczas najczęściej spotykany błąd.

2. Kształt korpusu 

 

[title] [title] Gibson Les Paul Double Cut, rzadziej spotykana odpowiedź Gibsona na fenomem PRSów... czy cokolwiek trzeba mówić? Nie zgadza się praktycznie nic: położenie mostka, stoptaila, przetwornikow, potencjometrów (i ich kolejność). Nie zgadzają sie inlaye na podstrunicy, należy zwrócić też uwagę na płytkę zakrywającą komorę potków na tylnej stronie gitary - nie tylko nie zgadza się kształt, ale nawet liczba śrubek - dwie są tańsze w produkcji niż trzy.

[title] [title]

Gibson ES-335: na chinolu widać dosyć szeroko stosowaną praktykę oklejania przetworników naklejkami znanymi niegdyś z wyższych serii Epiphone'ów. Naklejki z napisami Gibson USA, czasem kolorowe, czasem białe - ciężko określic, czy pickupy te pochodzą faktycznie z Gibsonów, czy może to tylko wciskanie kitu. Jednak, szczerze mówiąc, naklejki to tylko nakleki. Brak bindignu na szyjce - rzecz prawie niespotykana w oryginalnych 335. Totalnie niepasujący pickguard, trussrod cover o nieprawidłowym kształcie, nieprawidłowa nakrętka na przełączniku pickupów (powinna być biała). No i przede wszystkim - dziwnie niepasujący kształt korpusu.

3. Podstrunnica i główka 

[title] [title]

Gibson Les Paul Custom niemal zawsze ma podstrunnicę z hebanu - ciemnego, prawie czarnego drewna, droższego niż powszechnie stosowany palisander. Jak widać - taniej robić z tego drugiego. Należy też zauważyć wykończenie progów w oryginale - tzw. fret-edge-binding, czyli ożyłkowanie pociągnięte również po krawędziach progów. To rozwiązanie praktycznie nie jest stosowane przez żadnego podrabiacza jak ich historia długa i szeroka. Jedynymi wyjątkami są niektóre japonskie firmy i ich LP produkowane w latach 70tych - ze znanych mi tylko Burny, Tokai, Pearl i Cortez stosowali to rozwiązanie. Dzisiejsi podrabiacze nie stosują tego w ogóle, ba - nawet Epiphone nie. Gibson owszem, każdy model z bindingiem posiada progi wykończone właśnie w ten sposób. Kolejnymi zarzutami są niedokładnie rozmieszczone inlaye na główce (diament z macicy perłowej jest widocznie mniejszy i bez zachowania zasad geometrii oryginału) i materiał z jakich je zrobiono. Często niedoróbki zdarzają się też w umiejscowieniu loga Gibson na główce - umieszcza się je pod złym kątem, w złym miejscu i robi się ze złych materiałów. Ponownie nie zgadza się też kształt główki. Główki kluczy również są nieprawidłowe - w Customach nie stosuje sie Groverów z "grzybkami". Żeby tego było mało, nie zgadza się też nakrętka mocująca przełącznik (nie powinna być sześciokątna, za to na pewno powinna być w kolorze harware'u), śrubki montujące ramki pickupa do korpusu i kolor bindingu...

4. Szczegóły 

[title] [title]

Gibson LP Supreme, niewzbudzający podejrzeń. Jedyne co się nie zgadza to główka - znów niepoprawny kształt (i rozmieszczenie kluczy), chociaż inlay na pierwszy rzut oka zdaje się być identyczny. Poza tym zastosowano zły mostek - różnica leży w trzpieniach wychodzących z gitary. Epiphone (i nie tylko) stosuje grubsze trzpienie wkręcane w korpus przez tuleje, same trzpienie są regulowane śrubokrętem. Ten patent jest stosowany praktycznie we wszystkich gitarach produkowanych w Azji. Gibson używa trzpieni wyglądajacych jak długie śrubki bez główek, wkręcanych bezpośrednio w korpus i zauważalnie cieńszych niż ich dalekowschodnie odpowiedniki. Do tego dodajmy brak bindingu na krawędziach progów, złote śrubki montujące ramki pickupów, a do tego kolor który... nigdy nie był używany w Supreme. Takiego wykończenia nigdy Gibson w tym modelu nie używał.

Zdjęcie oryginału to limitowany model w kolorze Autumn Burst, był on standardowo produkowany bez markerów na podstrunnicy, więc niech nikogo to nie zwiedzie - to tylko limitowana edycja. Produkcyjne modele Supreme mają markery na swoim miejscu.

To w końcu oryginalny czy nie?

Przedstawione przykłady to niestety problemy, z którymi podróbkowcy sobie kiedyś poradzą. Niekoniecznie poradzą sobie z tym producenci gitar, bo wyeliminowanie fałszerzy z rynku to niełatwe zadanie. Niemniej jeśli masz jakieś wątpliwości co do gitary, którą chcesz kupić - możesz napisać bezpośrednio do europejskiego oddziału Gibsona: service.europe@gibson.com. Istnieje również kilka stron dokumentujących podrabiane gitary, największą jest Fibsons.com, skąd zaczerpnąłem część zdjęć prezentowanych powyżej.

Oczywiście jest hipotetyczna możliwość, że część hardware'u w gitarze, którą chcesz kupić została wymieniona na nowy i stąd te różnice. Jednak numer seryjny, geometria korpusu i główki, rozmieszczennie potencjometrów czy przetworników na korpusie jest po prostu NIEWYMIENIALNA.

W następnym odcinku zajmiemy się identyfikacją podrabianych Gibsonów, w kolejce czeka jeszcze Ibanez i inne marki. Czekajcie cierpliwie!

Zdjęcia zostały zaczerpnięte z wyszukiwarki Google i Fibsons.com, portal Sevenstring.pl nie jest ich legalnym właścicielem i nie rości sobie do nich żadnych praw.

Poradnik ten nie powstał na zamówienie żadnego z Polskich dystrybutorów.