Warto posłuchać

Sevenstring.pl newsletter

Bądź na bieżąco!

Musikmesse 2010 - Relacja cz. I

22 kwiecień 2010 dodany przez Leon

Jako, że podróż naszą epicką rozpoczęliśmy odrobinę od tyłu (pierwsza zasada strategii – walić tam, gdzie się wróg nie spodziewa!), czyli od hali z numerem 11cie, to i pierwsze pod nóż poszły sprzęty studyjne (uproszczenie na rzecz spójności artykułu). Gitary zostawiliśmy sobie na deser, w związku z tym w dzisiejszym odcinku – sprzęt w znacznej części pozbawiony strun, za to z dużą ilością gałek :)

Początkowo założenie było proste – idziemy od stoiska do stoiska i robimy rzetelną relację z każdego. Bardzo szybko jednak zweryfikowaliśmy nasze możliwości (czaaaas!!!) i ilość stoisk. Dodatkowo okazało się, że nie wzięliśmy poprawki na to, że wpuszczenie nas pomiędzy taką ilość sprzętu, będzie jak wpuszczenie dziecka do pokoju pełnego zabawek. Skończyło się więc na bieganiu po halach i radosnym łapaniu się za wszystko co zwróciło naszą uwagę. W przypadku firm oferujących produkty studyjne i nagłośnienie trwało to prawie cały dzień i pozwoliło nam wyrobić sobie opinię o paru interesujących produktach, których na darmo szukać na półkach sklepowych w naszym pięknym kraju.

Przetestowanie niektórych sprzętów było niemożliwe, ze względu na ich „wystawowy” charakter. Tak było między innymi z mikrofonami na stoiskach firm Sennheiser czy Audio-Technica. Jednak kilka firm pokusiło się o udostępnienie swoich produktów zwiedzającym, i tak na stoisku rosyjskiej Octavy stanęliśmy oko w oko z baterią mikrofonów podłączonych do preampów i gotowych do pracy. Za pomocą słuchawek i własnych strun głosowych można było zweryfikować słowa zawarte w ulotkach reklamowych. Jakkolwiek test taki nie jest w pełni miarodajny, to pozwala wprawnemu uchu realizatora określić który mikrofon spełnia jego oczekiwania. Podobnie postąpił Shure, dając dostęp do swoich mniej lub bardziej legendarnych produktów. I za takie podejście należą się brawa.

Zupełnie inaczej sprawa miała się ze słuchawkami. Zarówno na stoisku Audio-Techniki, Beyerdynamica jak i AKG znajdowały się stanowiska z podłączonymi słuchawkami od najprostszych do najbardziej ekskluzywnych modeli monitorów nausznych i słuchawek DJskich. Po prostu raj dla homerecordingowca :)

Podobnie było z firmami produkującymi wszelkiej maści narzędzia studyjne. Najbardziej utkwiło nam w pamięci stoiska firm Cloud, Lexicon i SPL. Na każdym z nich kusiła pokaźna szafa rackowa zapakowana w całości różnymi tajemniczymi sprzętami, od kompresorów i equalizerów począwszy na harmonizerach skończywszy. Dzięki podpiętym odtwarzaczom CD (tutaj królował Marantz) można było sprawdzić jak toto działa. Spokojnie i bezstresowo, za pomocą słuchawek :)

Jeśli chodzi o monitory studyjne, nie było już tak łatwo. Wiadomo, że sprzęt ten wymaga odpowiedniej adaptacji pomieszczenia, a hala wystawowa nie spełnia tego wymogu. Dlatego też większość stoisk z tym towarem pełniła jedynie rolę reprezentacyjną. Zarówno Genelec (ze swoimi nowiutkimi, ślicznymi, miniaturowymi 6010), Adam (wszystkie monitory z obecnie promowanej serii SX oraz klasyki), jak i KRK (serie RP i VX) prezentowały urodę swoich monitorów, a nie ich możliwości. Jednak na wielu stoiskach innych firm Adam i KRK dominowały jako sprzęt użyczony do prezentacji innych produktów. I mimo niesprzyjających warunków pokazywały swoje dobre strony.

Na dłuższą chwilę przystanęliśmy przy stoisku Spectrasonics. Firma ta, stworzona przez byłego kierownika wydziału Rolanda, specjalizuje się w tworzeniu bibliotek dźwięków i instrumentów MIDI. Prezentacja możliwości programów Trilian, Omnisphere i Stylus zatrzymała nas na dłuuuższą chwilę. Pełen profesjonalizm i niezwykła jakość dźwięku potrafiły sprawić, że nie przeszkadzał nam nawet brak choćby jednej struny na stoisku ;)

W okolicach stoiska Lipinski Sound spotkaliśmy niemal kompletną ekipę Music Toolz. Nie było zbyt wiele czasu na serdeczności, gdyż grafik rozmów biznesowych chłopaków był bardzo napięty. Już wiemy, że z wyników tych rozmów będą zadowoleni także gitarzyści, więc czekamy tylko na oficjalne potwierdzenie i… wypatrujcie newsów :)

Targi nie byłyby targami bez prelekcji i wykładów, skorzystaliśmy więc z okazji i wpadliśmy na stoisko Steinberga, aby zapoznać się z najnowszymi produktami w serii Cubase (ver. 5.5) i Wavelab (ver. 7).

Najwięcej jednak czasu spędziliśmy na stoisku Presonusa. Nie dlatego, że serce bije nam szybciej gdy myślimy o produktach tej, skądinąd szanowanej i cenionej firmy, ale dla tego co działo się na ich scenie. A działa się niejaka BassIda i jej zespół. BassIda powinna być znana jutubowiczom z świetnej gry na basie i rewelacyjnego czucia muzyki którą gra.  Kapela grająca głównie covery Level 42 nawet w warunkach targowych (obowiązywało ograniczenie do 70 decybeli na każdym stoisku, przestrzegania tej reguły pilnowali pracownicy z miernikami hałasu) zalewała publiczność entuzjazmem i maestrią w obsłudze instrumentów. Zawsze to miło pooglądać profesjonalistów przy pracy, więc na tym stoisku szybko zleciało nam kolejne cenne czterdzieści minut :)

Tym którzy dotrwali do tego momentu powyższego strumienia świadomości gratuluję, i obiecuję, że kolejna część wspomnień będzie zdecydowanie ciekawsza z punktu widzenia przeciętnego szarpacza strun :)